reklama

Czerwiec 2011

hej dziewczyny:)
ledwo zyje ale zyje. praca calkowicie mnie pochlania...pwoiem tyle, ze super mi sie pracuje, szkola, dzicieaki i wszytsko jest po prostu cudne i jestem przeszczlwiwa z tego powdu tylko malo zarabiam( w zasdadzie na opiekunke i dojazdy i na waciki mi zostaje) bo okazalo sie nagle ze zylam w niewiedzy i nie mam jedneych kwalifikacji. generalnie dalej wszytsko ukladam w domu zeby polaczyc moja prace z lekcjami dodatkowymi. stresu i pracy cala masa. od tego poniedzialu maly zostal z nowa niania i wiecie- przez przypadek sie dowiedzialam, ze ta dziewczyna czeka na staz i potrktowala opieke nad dzieckiem jak prace w supermarkecie i ze tylko czekala zeby z z niej zrezygnowac jak jej sie cos trafi lepszego. wyłam dwa dni., bo u nas ciezko z opiekunka ale sie nie dalam.....zrobilam taka awanture tej dziewczynie, ze sie powyła....nagadalam rowno, ze moje dziecko to nie zabawka ani rzecz, ktora sobie mozna przekladac z poki na polke. udalo mi sie zalatwic sasiadke tez mloda dziewczyna mam nadzieje, ze maly sie przywiaze szybko do niej i bedzie dobrze. ale stresu mamy kupe, maly tez przezywa, wisi na mnie non stop i tylko u mnie na rekach....takze jestem masakrycznie zmeczona, dojazdy do pracy tez sa dlugie bo musze jeszcze isc od zaparkowania ok 10-15 minut, ale mysle ze warto:tak:
sciskam was mocno i mysle, ze niebawem wroce do was
 
Ostatnia edycja:
reklama
W rzeczy samej Ironia...
No i kolejna opowieść "antyopiekunkowa", gdyby się Marta24 nie dowiedziała przypadkiem bo może by jak z Saffi było. :baffled:
Dubeltówka86 - hotelarz z pociągiem :-D... Siedzisz na recepcji a pod blatem chleb się piecze. :-p To w Waszym domu coraz gwarniej - znaczy baby sitter masz :-p
 
Ostatnia edycja:
no i z moich zapędów do mycia okien nici, bo siły na nic nie mam przez ten p.ieprzony ząb:no: tylko trochę dom ogarnęłam, chociaż to i tak za dużo powiedziane... okropnie bezproduktywny dzień a na dworze tak pięknie.
trasiu mam nadzieję, że udało Ci sie choc na chwilę zdrzemnąć i zregenerować siły, jak Marysia? dalej biegunka?
andariel suuuper wieści:tak: oby apetyt nadal Nince dopisywał, no i to picie też:tak: i najważniejsze, że zero produkcji było w pieluszce po nocy:tak: ale się cieszę kochana!!!
dubeltówka to u Was też biegunkowo było...? i to obydwie dziewuszki załapały??? a byłaś juz w tym hotelu pytac się o pracę? Długo tam pracowałaś? A jak się mieszka ze szwagrem i Jego dziewczyną? Tak było ustalone, że dziewczyna też przyjeżdża? kurde same pytania...:sorry:
marta hej:-) fajnie czytać, że Jesteś zadowolona z pracy:tak: o jakich kwalifikacjach piszesz? Dasz radę je zrobić? No akcja z opiekunką faktycznie nieciekawa...:baffled: trzymam kciuki za tą nową nianię:tak:
 
współczuję martadelko - ja jestem okropny "strachodup" dentystyczny... a przede mną kolejna wizyta dot. implanta nieszczęsnego:/ co prawda teraz już tylko korona do zrobienia nowa, bo rwanie za mną, wszczepianie implantu też, no ale ja i tak trzęsę porami przed wizytą; brrrrrrrrrrrrrrr
 
mówili w tv o kobiecie, która umarła przy porodzie - tzn. była w 9 m-cu, wezwano karetkę, a dyspozytor ponad godzinę ustalał w jakim stanie jest kobieta by wysłać odpowiednią karetkę... procedury:( ona zmarła, dziecko w stanie dobrym na OIOMie;
ile my mieliśmy szczęścia, że jak M. zadzwonił po karetkę, to mimo iż musiał dyspozytorce kilka razy powtarzać, że żona rodzi a właśnie wróciliśmy ze szpitala skąd nas odesłano, to pojawiła się w 5 min... a tak, nie wiem co by było, skoro synek kompletnie niewydolny oddechowo:( okropne, że takie rzeczy się w ogóle dzieją:(((((((
 
wow, skończyłam lekcję a moi nie wrócili jeszcze ze spaceru, mam 10 minut dla siebie...
nie zdremnęłam się, bo Marysia spała w dzień tylko 40 minut. Zawsze śpi co najmniej 2 godziny. Po tej nieprzespanej nocy nie wiem jak to w ogóle mozliwe...

martadelka Marysia humor ma lepszy więc i mi łatwiej. Stan pogorączkowy dalej, cały dzień 37,3-37,5. Ale ja to zlałam i spędziłam z nią pół dnia na polu, bo takie piekne słońce. No ona na spacerze jest znacznie mniej marudna. Sraka chyba mineła.

andariel brak słów... tulam:*

marta ale super! Mam nadzieję, że ten dobry nastrój ci się utrzyma dłużej. ja choć cholernie zmęczona to wciąż uwielbiam to co robię. W przeciwnym razie wyłabym i gryzła ściany, a tak to zwykle wracam z pracy nakręcona dodatkową energią. Tylko teraz te próby i koncerty mnie wykańczają. No i te dodatkowe lekcje z dziećmi ze szkoły... brrrr.... nienawidzę szkoły muzycznej:baffled:
Co do opiekunki:szok: ale trzeba mieć tupet.

saffi witaj! jak sobie dziadek radzi z Weroniką? Poukładało się wszystko?

forever ja już nie mam słów do tego spania. tyle walczyłam, żeby mała spała u siebie i śpi, ale zwykle ze dwa, trzy razy tzreba do niej podejść w nocy. Ale ta dzisiejsza histeria to dramat, boję się co bedzie dzisiaj:-(

dubeltówka wow, to ty porządny cukiernik jesteś! W Polsce możesz swoją cukiernię zakładać:)

mamoM zazdroszczę zakupów! Nie pamietam kiedy ostatni raz kupiłam coś dla siebie...


wiecie co, starsznie mi smutno bo wczoraj miałam imieniny i tylko Marcin o mnie pamietał, nikt z rodziny nie zadzwonił:(( Czuję się okropnie, wiem że to strasznie dziecinne i mi też zdarza się zapomnieć... to pewnie przez tą ciążę tak reaguję, ale aż się pobeczałam dzisiaj. Głupia jestem:/
 
byliśmy jednak na spacerze, bo doszłam do wniosku ze lepiej zebysmy sie dotlenili niż gnili w domu, Mati cały dzień prawie temp. 37,1-37,3 :sorry:

troche dziś podczas drzemki Matiego porobiłam w domu (ugotowałam zupke ogórkową, umyłam połowe okien balkonowych na górze, pozamiatałam na dole) i jestem zadowolona z siebie
jutro kończe okna na górze i w sobote jak wygonie chłopaków z domu to skończe dół i bedzie wszystko :zawstydzona/y:

marta hej, super ze zadowolona jestes z pracy, sytuacja z tą opiekunką niezbyt miła, dobrze ze wyszło wczesniej, oby ta obecna niania była ok i zeby Norbert sie przystosował

saffi jak tam Weronika?

traschka współczuje i tulam po dzisiejszym dniu :*
a spóźnione życzenia można ci złożyć? :-) wszystkiego najlepszego
Mati właśnie zdemolował moją 1 z 6 matę na stół :wściekła/y:
 
Ostatnia edycja:
reklama
Witam w klubie strachodupów dentystycznych :tak: Teraz jest już lepiej -nawet nie mam czasu się bać ( jak i porodu ) - ale w dzieciństwie to masakra była :szok:
Traschka - współczuję. Ja zdecydowanie spać muszę i już :rolleyes2:
O widzę, że Saffi wywołałam :-p
Moja Mama - karmienie w oknie na blacie kuchennym i tekst, że kaszelek to napewno od basenu większy jest. :wściekła/y::angry:
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry