Iza ja bym porozmawiała najpierw u źródła z wychowawczynią i z p. psycholog, może uda się jakoś inaczej rozwiązać ten problem, jakieś zajęcia korekcyjno-kompensacyjne, praca w domu (twoja z dzieckiem), a później z p. dyrektor i uwierz miłą postawą uzyskasz więcej niż miałabyś narobić bure, już nie mówie o pisaniu pisma do kuratorium, a zerówkach nie uczy się teraz literek, żeby właśnie dziecko w pierwszej klasie się nie nudziło i nie powtarzało tego samego, bo w szkole nie oszukujmy się nie zawsze jest czas na indywidualne dobieranie materiału do możliwości dziecka, są jednakowe wymagania, ograniczony czas i ciągłe testy, sprawdzanie efektywności pracy itp rzeczy, które tak naprawdę są mało potrzebne, a więcej przynoszą stresu niż korzyści, a tak na marginiesie, co cię przekonało o wcześniejszym posłaniu dziecka do szkoły?
misialina biały puch... zazdrocha
ironia a to nie były leniwe pierogi, pamiętam je z przedszkola i szkoły, podawane właśnie z cukrem i marchewką tarta z jabłkiem
ja tez dzisiaj miałam spotkanie z rodzicami, bo zebraniami się już tego oficjalnie nie nazywa, było bardzo pozytywnie, może dlatego że staramy się stworzyć luźną atmosfer, jak dziecko ma jakieś problemy, zawsze zaczynamy od tej dobrej strony, a później wspólnie staramy się rozwiązać je, no i jesteśmy już zżyci, bo to 4 lata współpracy
nutria ale posłania 6 latka była tylko decyzją rodzica, który mógł zasugerować się wynikami gotowości i opinią nauczyciela na ten temat