zaza26
Fanka BB :)
- Dołączył(a)
- 7 Styczeń 2012
- Postów
- 2 260
witam,
teraz coś więcej może napiszę, ale jak się rozpiszę, to będziecie miały dość, bo to o teściowej będzie
a najpierw...
Iwon zdrówka dla Kornela!!!! bardzo współczuję sytuacji, jedno dziecko chore a drugie nieznośne
trzymaj się kochana!
mlodak współczuję ząbkowania i łączę się w bólu - my żelu nie możemy podać, bo S ma uczulenie na rumianek
msmickey zdrówka!!!
sicil miło cię widzieć znów! mam nadzieję, że zostaniesz z nami już na zawsze
sorki więcej nie pamiętam
odnośnie spacerówek to ja mam Babyactiv Q i mimo, że prowadzi się świetnie, to kosz ma do d... i trochę mnie to wkurza
spóźnione życzenia dla dziewięcio- i jedenasto-miesięczników
a teraz moja epopeja
u mnie może nie brak czasu a sił psychicznych
odkąd teściowa zostaje z Sergiuszem to jestem na skraju depresji... na początku przymykałam oko na to, że mi okna umyła, że prasuje i składa pranie itd. ale jak zauważyłam, że myje kuchenkę po mnie (ja codziennie przed pracą pucuję kuchnię) i składa koce w ładniejszą kostkę niż moja to zaczęła rosnąć we mnie ogromna irytacja :/ ale nic się nie odzywałam, bo wychodziłam z zalożenia, że muszę w pewnych kwestiach ustąpić, żeby nam się układało... jaka ja byłam głupia!!!!!!!!!!!!
za to odnośnie Sergiusza nie odpuszczałam i trzymałam się swoich wytycznych, ale co z tego, że powtarzałam codziennie czego wymagam, jak teściowa kiwa główką i grzecznie potakuję, że oczywiście, będzie jak uważam a potem robi po swojemu, czyli mi na przekór :/
nie wnikam jak go usypia, jak się z nim bawi, choć wcale mi jej metody nie pasują, ale jak już wspominałam, chciałam kompromisu... ale na to, że ona dziecko nosi albo na rękach, albo na kolanach trzyma to nie pozwolę, więc jej zwracałam uwagę, a ona na to, że wcale tak nie robi...
potem w rozmowie rzuciłam hasło, że chcę młodego od smoczka odzwyczajać, od tamtej pory, co wracam to S ze smoczkiem w buzi :/
z posiłkami też był problem, bo mleko popoludniowe wypadało akurat zaraz po powrocie z pracy, więc babcia mu dawała 100ml pół godz przed moim powrotem!!!!! chrupki daje mu non stop, a potem mi się żali, że obiadku nie chciał i dawała mu go przez 2 godz!!!!!!!!!!!! noż kur.wa mać!!!
ale najgorsze to jest to, że ona przychodziła godz wcześniej , bo ją D przywoził przed swoją pracą i od progu już mnie we wszystkim wyręcza, wyrywa mi dziecko, butle z mlekeim, pampersy itp.
w piątek miałam już dość! weszła akurat jak małego musiałam przebrać, stweirdziła, ż ona to zrobi, odp że zrobię sama, więc sterczy nad nami i wyciąga rączki do S, a on ryczy bo mu zła mama do babci na rączki nie pozwala iść!!!! myślałam, że ją tam *******n.nę dosłownie!!!!!!!!!!!!!!! ale zebrałam się i spokojnie poprosiłam, żeby mnie nie wyręczała we wszystkim, bo ja chcę sama przy swoim dziecku móc coś zrobić...
a ona na to, że sobie nie pozwoli tak sobą pomiatać
i jak mi nie pasuje, to to może być ostatni tydzień - zatkało mnie, więc tłumaczę, że nie mówię tego złośliwie i że nie wiem o co jej chodzi, bo ja po prostu chcę przy swoim dziecku sama wszystko robić,a ona mi go wiecznie z rąk wyrywa (dosłownie tak robi)... popłakała się i przez łzy mówi, że ona się tak stara, a ja ciągle ją pouczam i coś mi nie pasuje... jaka ja byłam głupia, że się dałam na t nabrać... zaczęłam ją przepraszać i tłumaczyć się dlaczego powiedziałam to co powiedziałam... a ona na to (oczywiście łzy zniknęły natychmiast), że ona nie ma 5 lat a 50 i wie jak się dziećmi zajmować, a mi ciągle coś nie pasuje i ona sobie nie będzie pozwalać, żebym ją tak traktowała
zrozumiałam, że mam do czynienia z fałszywą jędzą i manipulantką i ucięłam temat
potem zadzwoniłam do D, ma dzisiaj z nią gadać, ciekawe co mu mamusia za kit nawciska :/
wczoraj robiąc kleik zauważyłam, że ktoś nasypał mleka do puszki z kleikiem, D się wyparł, więc zostaje teściowa - pytanie jaki miała w tym cel?
a no i w piątek nic nie wyprasowała ani nic w tym stylu
chyba obrazę majestatu chciała zademonstrować
a może już nie przyjdzie do młodego, bo popołudniu chciałam jej dać kasę zaległą za zeszły tydzień i z góry za cały marzec, ale tej za marzec nie chciała, bo stwierdziła, że woli brać raz w tygodniu
powiem wam, że może wtedy mój D przejrzałby na oczy, bo o ile ma zamiar z nią pogadać, że to co ja wymagam to on też i że chcemy dziecko po swojemu wychować, to on nie wierzy, że jego mama nas zaszantażowała i że jest taka podła żeby po złości mleko do kleiku wsypać, a ja wiem że to intrygantka straszna, ale nie będę już wam więcej o niej pisać, bo z tego by książka była
szkoda tylko, że dałam się nabrać, że po narodzinach Sergiusza wszystko się miedzy mną a nią ułożyło... teraz już wiem, że tylko ja poszłam na ustępstwa, a ta pinda już swoją grę grała :/
ps. pewnie i tak, żadna tego nie przeczyta
teraz coś więcej może napiszę, ale jak się rozpiszę, to będziecie miały dość, bo to o teściowej będzie
a najpierw...Iwon zdrówka dla Kornela!!!! bardzo współczuję sytuacji, jedno dziecko chore a drugie nieznośne
mlodak współczuję ząbkowania i łączę się w bólu - my żelu nie możemy podać, bo S ma uczulenie na rumianek
msmickey zdrówka!!!
sicil miło cię widzieć znów! mam nadzieję, że zostaniesz z nami już na zawsze
sorki więcej nie pamiętam

odnośnie spacerówek to ja mam Babyactiv Q i mimo, że prowadzi się świetnie, to kosz ma do d... i trochę mnie to wkurza
spóźnione życzenia dla dziewięcio- i jedenasto-miesięczników
a teraz moja epopeja
u mnie może nie brak czasu a sił psychicznych
za to odnośnie Sergiusza nie odpuszczałam i trzymałam się swoich wytycznych, ale co z tego, że powtarzałam codziennie czego wymagam, jak teściowa kiwa główką i grzecznie potakuję, że oczywiście, będzie jak uważam a potem robi po swojemu, czyli mi na przekór :/
nie wnikam jak go usypia, jak się z nim bawi, choć wcale mi jej metody nie pasują, ale jak już wspominałam, chciałam kompromisu... ale na to, że ona dziecko nosi albo na rękach, albo na kolanach trzyma to nie pozwolę, więc jej zwracałam uwagę, a ona na to, że wcale tak nie robi...
potem w rozmowie rzuciłam hasło, że chcę młodego od smoczka odzwyczajać, od tamtej pory, co wracam to S ze smoczkiem w buzi :/
z posiłkami też był problem, bo mleko popoludniowe wypadało akurat zaraz po powrocie z pracy, więc babcia mu dawała 100ml pół godz przed moim powrotem!!!!! chrupki daje mu non stop, a potem mi się żali, że obiadku nie chciał i dawała mu go przez 2 godz!!!!!!!!!!!! noż kur.wa mać!!!
ale najgorsze to jest to, że ona przychodziła godz wcześniej , bo ją D przywoził przed swoją pracą i od progu już mnie we wszystkim wyręcza, wyrywa mi dziecko, butle z mlekeim, pampersy itp.
w piątek miałam już dość! weszła akurat jak małego musiałam przebrać, stweirdziła, ż ona to zrobi, odp że zrobię sama, więc sterczy nad nami i wyciąga rączki do S, a on ryczy bo mu zła mama do babci na rączki nie pozwala iść!!!! myślałam, że ją tam *******n.nę dosłownie!!!!!!!!!!!!!!! ale zebrałam się i spokojnie poprosiłam, żeby mnie nie wyręczała we wszystkim, bo ja chcę sama przy swoim dziecku móc coś zrobić...
a ona na to, że sobie nie pozwoli tak sobą pomiatać
i jak mi nie pasuje, to to może być ostatni tydzień - zatkało mnie, więc tłumaczę, że nie mówię tego złośliwie i że nie wiem o co jej chodzi, bo ja po prostu chcę przy swoim dziecku sama wszystko robić,a ona mi go wiecznie z rąk wyrywa (dosłownie tak robi)... popłakała się i przez łzy mówi, że ona się tak stara, a ja ciągle ją pouczam i coś mi nie pasuje... jaka ja byłam głupia, że się dałam na t nabrać... zaczęłam ją przepraszać i tłumaczyć się dlaczego powiedziałam to co powiedziałam... a ona na to (oczywiście łzy zniknęły natychmiast), że ona nie ma 5 lat a 50 i wie jak się dziećmi zajmować, a mi ciągle coś nie pasuje i ona sobie nie będzie pozwalać, żebym ją tak traktowała
zrozumiałam, że mam do czynienia z fałszywą jędzą i manipulantką i ucięłam temat
potem zadzwoniłam do D, ma dzisiaj z nią gadać, ciekawe co mu mamusia za kit nawciska :/
wczoraj robiąc kleik zauważyłam, że ktoś nasypał mleka do puszki z kleikiem, D się wyparł, więc zostaje teściowa - pytanie jaki miała w tym cel?
a no i w piątek nic nie wyprasowała ani nic w tym stylu
a może już nie przyjdzie do młodego, bo popołudniu chciałam jej dać kasę zaległą za zeszły tydzień i z góry za cały marzec, ale tej za marzec nie chciała, bo stwierdziła, że woli brać raz w tygodniu

powiem wam, że może wtedy mój D przejrzałby na oczy, bo o ile ma zamiar z nią pogadać, że to co ja wymagam to on też i że chcemy dziecko po swojemu wychować, to on nie wierzy, że jego mama nas zaszantażowała i że jest taka podła żeby po złości mleko do kleiku wsypać, a ja wiem że to intrygantka straszna, ale nie będę już wam więcej o niej pisać, bo z tego by książka była
szkoda tylko, że dałam się nabrać, że po narodzinach Sergiusza wszystko się miedzy mną a nią ułożyło... teraz już wiem, że tylko ja poszłam na ustępstwa, a ta pinda już swoją grę grała :/
ps. pewnie i tak, żadna tego nie przeczyta





Wspolczuje. Co za kobieta, jeszcze placze, zeby manipulowac