Oj, co tu się działo przez dzień
NATIS - przekaż Lence od cioci "A gdzie Ci tak spieszno? Jeszcze trochę cierpliwości, Malutka ***"
Dmuchawcu - szybko wracaj do Pszczółek i do nas.
Tutaj dzień też taki sobie: rano mokro i wietrznie, później się uspokoiło. Zaliczyliśmy z Aro kłótnię, ale już chyba mu przeszło dąsanie się. Po obiedzie mnie złożyło i spałam dobre 2,5 godziny. Na wieczór wybyliśmy do przyjaciół (nie widzieliśmy się dobre 2 miesiące) - było fajnie, tylko wracać to już miałam ochotę na boso - tak mi nogi puchną (niestety trzeba było prowadzić auto, bo Aro nakosztował się nalewek; mi tylko ich wąchanie zostało :-(). Trochę pomaga leżenie z uniesionymi nogami, ale znów wtedy mnie dupsko boli (już nie wiem, jak się układać, żeby było wygodnie). I prawa ręka jest 2 x większa od lewej (ale jej unoszenie nie pomaga). Znów wróciło swędzenie i bóle nadbrzusza - jutro rano trzeba się wybrać na sprawdzenie ALAT i ASPAT (mam nadzieję, że nie wzrosło).
W ogóle jutro czeka nas intensywny dzień: fryzjer, zakupy, mechanik (Aro twierdzi, że coś brzęczy w silniku), polowanie na jakieś "cichobiegi" dla mnie, szukanie lekarza na wszelki wypadek opieki przy samej końcówce ciąży i kolejne odwiedziny znajomych. Może uda nam się załapać na film w Kino Orange, to się też wybierzemy. Powinnam wypocząć przed takim dniem, ale jakoś wcale i się spać nie chce - tak jak wczoraj zasnę po północy, a o 5.40 będę już miała oczy jak 5 zł.
Dobrej nocy, Kochaniutkie.