Hej!
Melduję się ostatni raz przez szpitalem. Jutro stawiam się tam o 8ej rano:-(
Pszczoły nic nie wiedzą jeszcze. Mam ogromnego stracha o nie. Nigdy nie zostawiałam ich na noc za wyjątkiem pobytu w szpitalu przy okazji rodzenia Marysi. Mam nadzieję, że zniosą to dobrze. W dodatku złapały jakiegoś wiruska- katary giganty, w nocy przez to słabo śpią i bolą ich gardła (mnie zresztą również

). Martwię się przez to jeszcze bardziej- będą się w nocy budzić i płakać. Oby tylko nie gorączkowały!
Wiem, że marudzę, podczas gdy niektóre z Was spędzają w szpitalu masę czasu i mają poważniejsze ciążowe problemy, ale jakos nie umiem inaczej.
Nie wiecie jak to jest -czy mój mąż może dostac zwolnienie na czas mojego pobytu w szpitalu? Dzwonił do pracy, ale tam nic nie wiedzą. Ale przecież musi byc jakias procedura w takich przypadkach. Ja myslę, że lekarz w szpitalu powinien mi na prośbe wystawic zaświadczenie o pobycie w szpitalu i Daniel to powinien zanieśc do kadr i wziąć "opiekę nad dzieckiem zdrowym". Nie znam się na tym , a nie mam zbytnio kogo o to zapytać.
O, jeszcze sie pochwalę, że dziś sama pojechałam samochodem do kościoła a potem do bankomatu



Normalnie było fajnie


Idę się pakowac...eh...
Trzymajcie się cieplutko! Maluszki w brzuszkach- prosze grzecznie siedzieć, bez żadnych prób wyłażenia, zbytniego wiercenia i zadnego innego kombinowania i łobuzowania! Bo inaczej jak ciocia Ania Dmuchawiec wróci ze szpiatala, to się z Wami rozprawi!


No!
To buziaki, pa!