dziewczyny odetnijcie mi głowę, od tych zatok umieram, boli mnie cała lewa strona twarzy normalnie jakby mi ktoś przywalił. Przespałam praktycznie cały dzień - od 12 do teraz drzemałam non stop, podnosząc się jedynie na obiad i przytulanie Tosi - i tyle. Luka - cudowny mąż, nie dość że cały obiad ugotował to jeszcze wybył z Tosią na plac zabaw, żebym mogła spać dalej. Ehhh wczoraj wieczorem mieliśmy spięcie z sąsiadami u góry tzn Luka. Bo ok ok 20 usiedli sobie na balkonie i zaczęli puszczać muzykę, że znów basy tak nam szły po ścianach ... o 21:30 Luka zapukał a laska mówi, że nie ma ciszy nocnej wrrr No to on jej tłumaczy : ok, nie ma ciszy nocnej ale ja w domu słyszę tylko bas ! no to ona, że chcieli sobie posłuchać. Na co on, że on sobie chciał pooglądać tv a się nie da bo zagłuszają wszystko, i że nie tylko nam to w klatce przeszkadza. Ok z fochem przyciszyli ... mam nadzieję że dziś się sytuacja nie powtórzy. Zero umiaru i ogłady. Ok można sobie czasem posłuchać ale ludzie - szanujmy się. Luka powiedział, że już ma dość i jutro idzie do spółdzielni - po raz pierwszy złożyć na nich skargę. Boję się tylko, że powtórzy się sytuacja sprzed ok roku, kiedy to ktoś napisał pismo na nich a oni potem w niedzielę o 10 rano włączyli tak głośno muzykę ! oczywiście najbardziej poszkodowani byliśmy my, i rozpętało się niezłe piekiełko, bo i ja po gościu pojechałam, a później on przyszedł i się rzucał. Ok przeprosił i niby zgoda zapanowała, ale przeginają momentami. Zwłaszcza, że ja pranie zbierając ok 21 z balkonu, rozmawiałam z Tosią, która zasnąć nie mogla, więc doskonale słyszeli, że dziecko nie może spać bo dudni.
Eh pomyślałam sobie, że może popracuję ale coś mnie skurcze zaczynają łapać więc poleżę co by do jutra wytrzymać.