Witam kochane,
U nas jak u wielu z was rowniez chorobsko sie panoszylo. Michal kaszlal właściwie jeden dzien ale zarazil Matiego i tak szybko sie rozwinelo ze z kataru ktorego dostal wieczorem w nocy juz byl taki paskudny kaszel krtaniowy ze jeszcze tej samej nocy robilam biegiem inhalacje bo myslalam ze sie udusi. Dobrze ze lek jeszcze mialam. Kolejnego dnia dopadlo mnie ale na szczescie dosc lagidna wersja. Wirus jak szybko sie rozwija tak szybko mija na szczescie. Mati juz prawie ok i ja tez. Dzisiaj m. zabral chlopcow na sanki ale Mati nie byl zachwycony i po 10 minutach chcial do domu.
Ja mialam sie zajac przegladem ubranek bo czas najwyzszy sprzedac te zimowe bo zima zaraz sie skonczy a szafa peka w szwach. Musze sie tez zabrac wreszcie za sprzedaz wozka bo lekka skladana spacerowka mi wystarcza w zupelnosci. Tego 3w1 nie uzywalam prawie wcale, tylko fotelika. Gondola jak nowa, Mati jezdzil w niej moze ze 3 razy i wyl jak poganin. Dopoki nie dorosl do spacerowki nosilam go na spacery w chuscie.
Jeszcze przeglad zabawek mnie czeka, po świętach wynioslam na strych 2 worki i w sumie juz tam cztery leza. Musze to przejrzec bi czesc na pewno sie tylko do wyrzucenia kwalifikuje...
Moj Mati cos ostatnio wieczorami ciezko zasypia. Czasem do godziny przy nim siedze. Moze to przez zeby bo ida trojki. Jedna juz przeswituje a ida pewnie znowu wszystkie. Matiemu zeby wychodza zawsze parami albo po cztery od razu...
Czekam kiedy przestanie byc taka przylepa bo nie mozr mnie steacic z pola widzenia ani na sekunde. Nawet do ubikacji musze go zabierac ze soba. Meczace to jest bardzo
Mikoto szybko Zosia zrezygnowala z drzemki! Moze jak wyjdzie ostatni zabek wroci do drzemek. Dla babci duzo zdrowka; mam badzieje ze to nic powaznego. A dla bezdusznego syna brak slow ;(
Ankaka duzy przytulas, glowka do góry! Staracie sie o dzidzie? Bo nie wien czy dobrze zrozumiałam.
Gosiak to zalezy na ile powaznie m rozwaza powrot do polski? Na sprzedazy kolejnego domu byc moze byscie znowu stracili, ale wynajemto tez stracone pieniadze...
Justa moj Mati tez urzeduje w kuchni a wszystkie zabawki ma w nosie

Garnki, miski wszelkiej masci mieszadła to jest jego zywiol

wyciaga miksery i nasladuje warkot silnika

Tylko szkla boje sie mu dawac bo jeden sloik mi juz rozbil a na plytkach w kuchni nawet szklo hartowane nie ma szans.
Wisienka madra z ciebie babka. Pieknie potrafisz wszystko ubrac w slowa. Zgadzam sie w pelni, ze wszystko zalezy od naszego nastawienia. Gdyby nie to pewnie juz dawnoby mnie gdzies zamkneli

))
Palin jak moj m przyjedzie to mam podobnie, bo niby w czyms pomoże ale jestem ze swoja robota w rozsypce a caly moj harmonogram trafia

mimo wszystko ciesze sie oczywiscie jak przyjezdza a jak mnie z czyms wkurzy to sobie mysle "wytrzymam, za niedlugo pojedzie"

))
Mati spi wreszcie. Spokojnych nocek wam wszystkim.