Kochane
Rano pospałam do 10. Potem śniadanie i do kościoła. Jak wróciliśmy wzięłam się za obiad. Teraz siadam z kawą, delicjami i Kinder Riegel. I jak czytam o detoksie i dietach i ćwiczeniach to mi wstyd i wstyd i wstyd. W domu mam Meksyk, bałagan i rozpierduche. P szaleje z dziećmi i odciaga mnie skutecznie od sprzątania i pracy. Raportów też nie wysłałam. A za dwie godziny idziemy na basen. Jutro do pracy. No strasznie mnie Wiśniowy zdezorganizował.
Co do przygody to już pisze
Wczoraj w Magnoli dzieciaki szalały i zakupy nie szły. Szłam do Smyka a P kupił im frytki, Mili szejka i jeszcze popkorn i czekali. Po tej mieszance a nasze maluchy nie przyzwyczajone Mila dostała biegunki. Puściła się pędem do toalety krzycząc KUPA a my w dyrdy za nią. Ja weszłam z nią a P z Tosiem został na pasażu. Niestety nie zdążyła. O matko. To była katastrofa. Mila jako tako wytarta w samych butach i spódnicy bez majtek i rajstop w kibelku a ubrania i chusteczki w wózku z P. Nie mogłam jej zostawić samej. Poprosiłam młoda panią żeby zawołała P. Mówię Czy mogłaby wychodzac zawolac mojego męża jest na pasażu z synkiem. Ona pyta czy przystojny. Mówię ze tak. I... za chwilę przyszedł P. Jej jak ona go znalazła w tłumie z tymi informacjami ? W każdym bądź razie Mila została umyte i ubrana i wróciliśmy do domu.
Kochane sorki ze tylko o sobie. Lecę coś zrobić z tymi raportami