a wiec ja z Ale bylam cieta,poniewaz...poczekajcie zaczne od poczatku o tych bolach miesiaczkowych jak to kiedys kosmitka sie ze mnie smiala..
Obudzilam sie o 4.30 ,siusiu mi sie chcialo,jak wstawalam z lozka odeszly mi wody,powoli bez panikiobudzialm m.on oczywiscie panika,nie chcial nawet kawy ...zanim sie pozbieralam to do szpitala dotarlam na 6.oo z bolami ja przy miesiaczce..
podlaczyli mnie pod maszyne do sbadania sytacji ,ale nic nie wyczuwala,lekarz sbadal mnie okolo 7.30 i mialam juz 5 cm ,a bole ostra miesiaczka..
okolo 8.oo rozpoczela sie jazda na
calego ,skurcze ,stekania itp..
o 9.00 bylo juz widac glowe Ale i tak glowa zostala do 11.00 2 godziny trwogi..i ani rusz..okolo 11.00 zdecydowali sie na ciecie krocza,ale bol parcia byl tak mocny ze nawet tego ciecia nie poczulam,po paru minutach urodzi sie Ale..
wiec moje travaglio to pestka ale sam porod koszmar..
A teraz kolej na giulio..
jak juz wspominalam wczesniej ,mialam gestoze,cukrzyce i niedoczynnosc tarczycy...
jak cisnienie mi skakalo i wykrywalam bialko w moczu ,jezdzialm na pogotowie...
1 stycznia rano o 4.00 zle sie czulam,bialko b.wysokie,cisnienie nieziemskie,wiec Ale do babci o 8.00 a my znowu na pogotowie,potgrzymali do 11.00 naszpikowali nastepnymi tabletkami,i do domu wyslali,ja rozczarowana bo myslalam ze tym razem wywolaja mi porod,rozplakalam sie i powiedziaalm ze ja tu rodzic nie przyjde i poszlam do chalupki..
na drugi dzien rano(niedziela 2 stycznia),zadzwonila pani ostetrica ze szpitala,i powiedziaal ze lekarz kazal jej zadzwonic bo nie widzial mnie za dobrze wczoraj,i czy cisnienie mam nadal wysokie,jak powiedzialam jej, ze jestem juz po rannej tabletce na nadcisnienie a cisnienie mierzone pol godziny wczesniej byl 140/95,wiec ona na to aby jak najszybciej przyjechac do szpitala i nie czekac w kolejce na pogotowiu tylko odrazu na dzial do nich,
zajechalam po godzinie ,wziely mnie odrazy polozne do swojej kanciapy bo w gabinecie byly inne pacjentki,zmierzyly cisnienie 179/110..
przy pobieraniu krwi zalozyly motylek ,wiec juz mi to podejzane wygladalo,ale lozka mi nie daly ,tylko kazaly poczekac na wyniki itp,pokazaly mi pokoj w ktorym moglam zostawic rzeczy,i usiasc,wlasnie tam w lazience odeszly mi wody o 15tej,wiec bylo juz pewne ze w szpitalu zostane...moj m.pojechal po torbe,zawiozl ale do cioci,lekarz sbadal mnie i mialam 6 cm bez zadnego bolu,nie czulam nic,nawet bolu miesiaczkowego...
cisnienie nie spadlo nawet po tabletkach ,wiec lekarz zaproponowal wywolanie,porodu,..o 20.20 podlaczono mnie do oksytocyny ,zero bolu do 22.15,nawt minimalnego(8 cm)a o 22,15 sie zaczelo na calego odrazu,skurcze potworne co pol minuty,moglam przyjmowac pozycje jaka chcialam,robic co chcialam,ale najlepiej bylo mi na polsiedzaco,pollezaco..
w takiej pozycji popekalam,giulio glowke mial niezamala,jak jego brat,tak sobie ja trzymal miedzy moimi nogami przez trszeczke i mnie w ten sposob ladnie rozerwal,czulam doslownie jak mnie pieklo....
gliulio urodzil sie o 23.47,czyli poltorej godziny bolu i basta(nieziemskiego bolu),po porodzie mowilam nigdy wiecej,a juz po miesiacu moglabym zachodzic znowu w ciaze....
p.s.
sil,nie wiem jak jest sytuacja u was na sycyli,u nas napewno cc by ci nie zrobili,byla dziewczyna co 2 lata wczesniej mial operacje na zoladek,zwezali jej zoladek bo byla obesa,mial klamry zalozone,i cc jej nie chcieli zrobic
luczka naprawde ci wspolczuje,dla matki to chyba najgorsz zecz jak moze sie przydazyc,zagrozenie zycia dzieciatka..ciesze sie ze lory wyszedl z tego w superancki sposob