Witam, wreszcie tutaj dotarłam ;-)
jeszcze jesteśmy w Pile, a ja staram się nadrobić ten czas, kiedy mało pracowałam, a niani trzeba było płacić, więc teraz mam sporo zleceń... jeszcze do dziś była u mnie babcia, więc ciężko było znaleźć czas na cokolwiek.
Z pracą mojego M na razie nic nie wiadomo, myślę, że to jeszcze potrwa zanim coś znajdzie, z różnych powodów... on to dość mocno przeżywa, co oczywiście przekłada się na sprawy domowe :-(
Moniko, hihi przypomniałaś mi śmieszną sytuację z moich studiów licencjackich, kiedy to do mojej super fajnej promotorki przyszedł pod koniec roku akademickiego jakiś mocno spóźniony student z kawałkiem pracy licencjackiej i bardzo chciał ją udobruchać..... zaczął z miłym uśmiechem takimi słowami "Pani magister, ja bardzo przepraszam..."... a ona mu na to, zirytowana "Pani magister to jest w aptece, a pan niech łaskawie zaczeka na korytarzu!". Zawsze jak ktoś się tak zwracał do wykładowców to mi się przypominała ta scenka z panią magister.... ;-)
Dyplom dostanę dopiero w listopadzie, ale już mi tak nie zalezy, najważniejsza jest świadomość, że to już skończone!
Jak Twoje oczka i jak się układa w pracy?
Aneczko, co u Ciebie i Twojej rodzinki?
Pozdrawiam Was bardzo bardzo mocno. Świadomośc, że niebawem wyjeżdżamy stąd napawa mnie smutkiem. Zawsze będę bardzo dobrze wspominać czas spędzony w Pile.