ja juz mialam kiedys napisac i zawsze mi z glowy wypadalo
otoz moim zdaniem skromnym:
bardzo ale to bardzo chcialabym, aby moj Franio jadl tylko zdrowe, niechemizowane, jak najlepszej jakosci, bio i wogole - naj naj naj rzeczy....nie solic nie przyprawiac nie slodzic...
tylko zycie nie jest takie piekne i w zderzeniu z rzeczeistoscia moge mojemu F zaszkodzic...
chcialabym podawac mojemu F tylko wode - nic slodzonego, zadnych sokow, coli, gazowanych tylko, ze jak moje dziecie jak bedzie mialo 5 latek i pojdzie do szkoly - nie unikne sytuacji, ze ktos mojego malego poczestuje cola, spritem, sokiem, ze bedzie chcial sprobowac - i takie wychuchane dzieciatko nagle zacznie spozywac dawki odrdzewiaczy i innych ustrojstw to jego zoladek, nieprzygotowany na takie trucizny moze sprawic klopoty niezle....
to samo tyczy sie chipsow, chleba, hamburgrow, wszytskich fast foodow....
boje sie ze jak bede podawala teraz tylko najzdrowsze, bio jedzonko, to potem moge natrafic na duzy problem - bo jak taki 5 latek nagle zacznie wciagac mega niezdrowe - atakujace z kazdego sklepu/szkoly/budki ulicznej/punktu na ziemi - to sie z tym nieogarne....
uwazam ze takei zdrowe jedzonko jest super ale nasze dzieci w momencie zetkniecia z fast foodami powinny umiec walczyc i byc przekonane ze woda jest lepsza od coli....a z tym bedzie ciezko bo 5 latek raczej nie wie nic o wyzszosci wody nad cola - istotne jest dla niego to ze cola jest lepsza - bo bardziej łechce jego kubki smakowe....
pewnie maslo maslane wyszlo - ogolnie chcialam przekazac informacje o moim strachu ze jak teraz nie bede dawalo chociaz troszke niezdrowego jedzonka to potem moge miec duzy problem z ozladkiem dziecka....
nie wiem czy moje obawy sa sluszne czy nie, ale sa....
heheh
poki co staram sie podawac tez tylko wode, i tylko zdrowe - ale coraz czesciej mysle o przyszlosci...
otoz moim zdaniem skromnym:
bardzo ale to bardzo chcialabym, aby moj Franio jadl tylko zdrowe, niechemizowane, jak najlepszej jakosci, bio i wogole - naj naj naj rzeczy....nie solic nie przyprawiac nie slodzic...
tylko zycie nie jest takie piekne i w zderzeniu z rzeczeistoscia moge mojemu F zaszkodzic...
chcialabym podawac mojemu F tylko wode - nic slodzonego, zadnych sokow, coli, gazowanych tylko, ze jak moje dziecie jak bedzie mialo 5 latek i pojdzie do szkoly - nie unikne sytuacji, ze ktos mojego malego poczestuje cola, spritem, sokiem, ze bedzie chcial sprobowac - i takie wychuchane dzieciatko nagle zacznie spozywac dawki odrdzewiaczy i innych ustrojstw to jego zoladek, nieprzygotowany na takie trucizny moze sprawic klopoty niezle....
to samo tyczy sie chipsow, chleba, hamburgrow, wszytskich fast foodow....
boje sie ze jak bede podawala teraz tylko najzdrowsze, bio jedzonko, to potem moge natrafic na duzy problem - bo jak taki 5 latek nagle zacznie wciagac mega niezdrowe - atakujace z kazdego sklepu/szkoly/budki ulicznej/punktu na ziemi - to sie z tym nieogarne....
uwazam ze takei zdrowe jedzonko jest super ale nasze dzieci w momencie zetkniecia z fast foodami powinny umiec walczyc i byc przekonane ze woda jest lepsza od coli....a z tym bedzie ciezko bo 5 latek raczej nie wie nic o wyzszosci wody nad cola - istotne jest dla niego to ze cola jest lepsza - bo bardziej łechce jego kubki smakowe....
pewnie maslo maslane wyszlo - ogolnie chcialam przekazac informacje o moim strachu ze jak teraz nie bede dawalo chociaz troszke niezdrowego jedzonka to potem moge miec duzy problem z ozladkiem dziecka....
nie wiem czy moje obawy sa sluszne czy nie, ale sa....
heheh
poki co staram sie podawac tez tylko wode, i tylko zdrowe - ale coraz czesciej mysle o przyszlosci...
ponadto, w przedszkolu ...sorry ale nie podają hamburgerów ani chipsów a jeśłi chodzi o szkołę (jeszcze czas jest) to co raz częściej w sklepikach można znaleść zdrowe jedzonko, a jeśli nie to po prostu zaopatrzyć malca w kanapki, jabłko czy inne warzywka i już.
chore...
mysle ze nie da sie dziecka nauczyc zeby tego zlego nie lubilo moze jest kilka takich przypadkow ale niestety bo nawet jak nigdy nie jadlo tylko zawsze "zdrowa" zywnosc to i tak sprobuje jak bedzie kiedys patrzec jak inni jedza i wiekszosci to smakuje. Ja tylko bede sie starac ograniczac to wszystko co zle i od czasu do czasu na cos mu moge pozwolic zeby sie uczyl ze owszem moze cos zjesc ale zeby zrozumial ze nie wolno tego jesc czesto tylko raz na jakis czas. nie chce dopuscic do takiej sytuacji ze bede mu "wszystkiego" zabraniac a inni beda to wszystko miec. Ale z umiarem !! Mi sie np nie podoba jak moja bratowa zywi swoje dzieci ... mala ma 10 lat i do tej pory prawie nic nie chce jesc bo "nic nie lubi" i tak mamusia wciska w nia to co chce jesc byle tylko jadla i zazwyczaj sa to frytki w domu a paczki badz rogaliki do szkoly