Byłem po prostu bardzo nieszczęśliwy. Rozpamiętywałem te wszystkie zdrady i poronienie i dlatego chciałem rekompensaty od życia i kobiety która kiedyś mnie skrzywdziła i po to był romans po latach z moją dawną pierwszą dziewczyna mimo, że ma chłopaka. Po grudniu spotkaliśmy się jeszcze raz, odwiedziłem ją w jej kraju i spotykaliśmy się przez kilka dni jak kochankowie. Zdradzała znowu swojego chłopaka. Znowu traktowałem jak rekompensatę. Nie rozważałem związku, w życiu nie chciałbym być ojczymem dla dziecka, które 9 lat temu miało być moje, ale urodziło się cudze. Ale niedawno znowu zakochałem się. Oczywiście nie w niej. Tu w Polsce mam dziewczynę. Napisałem to byłej i odpisała że życzy nam powodzenia i że jak coś to jej to nie przeszkadza, ale zrozumie też jeśli nie będę chciał kontynuować naszego romansu. Raczej się nie odezwę nawet do byłej, bo nie chcę zdradzać mojej nowej ukochanej. Teraz już nie potrzebuję nikogo krzywdzić, bo sam jestem szczęśliwy. Mam dopiero 27 lat i jeszcze życie przede mną więc nie naciskam już na ojcostwo. Dwa razy było blisko, raz zdrada i raz poronienie odebrały mi bycie Ojcem, ale nie będę się spieszył. Moja nowa dziewczyna też jest młoda więc się nie spieszymy. To nowy związek więc też nie chcę zapeszać zbyt dalekimi planami jak ojcostwo.