hej, Majka jeszcze nie raczkuje, ale czolga sie, czy nie wiem jak to nazwac... Mimo to bardzo szybko sie porusza hihi. Podnosi ostatnio pupcie do gory wiec pewnie niedluga zacznie raczkowac, ale dla mnie to bez roznicy, bo i tak musze za nia biegac i usuwac wszystko z drogi
Nie wiem kurcze juz na ktorym forum pisac...
A co do katarkow, to widze ze jakis wysyp! Alenka napisala ze Nadia ma katarek, Twoja Ola tez i moja Majka tez od piatku! ZALAMKA caly weekend siedzialam w domu, a mialam takie swietne plany



i jeszzce sie zarazilam...................
No ale coz, tak to z dziecmi nieprzewidywalnie jest. mam do was pytanie, uzywam
fridy do wyciagania kataru, i obawiam sie ze pzrez nia wlasnie za kazdym razem zarazam sie od Majki katarem. Jak myslicie? Mam na oku wyciagacz kataru elektryczny, rozwazalam ten co sie podlacza do odkurzacza, ale robienie halasu w srodku nocy nie jest dobrym pomyslem...
Biedna Alenko nasza pierwsza noc tez byla nieprzespana, Majce zadne krople nie pomagaly, nic kompletnie, a nosek zatkany i nie mogla spac

biedna sie meczyla, a ja nie moglam na to patrzec... Na szczescie zaraz kolo nas mieszka znajoma lekarka, kiedys pediatra dzieciecy, teraz neurolog, i zbadala mala. Na szczescie tylko katar.
Zycze wszystkim szybkiego powrotu do zdrowia!