Dziekujemy razem z Bartusiem 
Co do pracy to ja w momencie jak dowiedziałam się o ciąży, miałam umowę na czas określony, która kończyła się w czerwcu. Firma oczywiście zgodnie z przepisami przedłużyła mi umowę do dnia porodu ( szef był bardzo miły i wyrozumiały, może dlatego że jego kobieta też rodziła w grudniu ;-) ). Macierzyński mi przysługiwał, no ale już się kończy. Z tym, że my już wcześniej postanowiliśmy że jak zajdę w ciążę, to nie będę pracowała, przynajmniej do czasu, aż Bartek pójdzie do przedszkola
Nie zazdroszczę mamusiom, które są zmuszone z różnych względów wracać do pracy... Ale dziewczyny, dacie radę - na pewno! Pewnie będzie ciężko, ale przecież robicie to między innymi dla dobra Waszych dzieciaczków.

Co do pracy to ja w momencie jak dowiedziałam się o ciąży, miałam umowę na czas określony, która kończyła się w czerwcu. Firma oczywiście zgodnie z przepisami przedłużyła mi umowę do dnia porodu ( szef był bardzo miły i wyrozumiały, może dlatego że jego kobieta też rodziła w grudniu ;-) ). Macierzyński mi przysługiwał, no ale już się kończy. Z tym, że my już wcześniej postanowiliśmy że jak zajdę w ciążę, to nie będę pracowała, przynajmniej do czasu, aż Bartek pójdzie do przedszkola

Nie zazdroszczę mamusiom, które są zmuszone z różnych względów wracać do pracy... Ale dziewczyny, dacie radę - na pewno! Pewnie będzie ciężko, ale przecież robicie to między innymi dla dobra Waszych dzieciaczków.







Już teraz zdarza nam się wchodzić w debet, bo ciągle coś. Hmmm, trzeba będzie chyba zacząć oszczędzać. No trudno, będzie ciężki rok. Ale i tak wierzę, że warto.
. 
