Bodzinka też już dość długo nie śpię, jakoś nie mogę po wczorajszej kłótni myśli zebrać, momentami mam wszystkich ich razem wziętych dość, a do mamusi mojej 700 km
Kategor współczuję nerwów i pecha, ale może się w końcu pechowy los odwróci...
A kłótnia z mężem myślę częściowo wyjasniona, chwilami się boję, że będziemy mieć zupełnie inne poglądy na model wychowania dziecka i będzie "konflikt interesów", poza tym jakoś z góry jestem uprzedzona do teściów i po prostu ich nie lubię, i coś tam powiedziałam o jego matce, że mam dość jej śmiesznych instrukcji jak się np mus z jabłek robi, i czy ona ma mnie za debila?
A mąż mnie wkurza, bo miał 8 m-cy żeby w zakupach i przygotowaniach uczestniczyć i było, że JA NA PEWNO ŁADNE WYBIORĘ, a jak prosiłam - pomóż mi wybrać kosmetyki, pieluchy bo nie wiem, a Ty się ponoć swoją małą siostrą zajmowałeś, to nie umiał pomóc, poza tym usłyszałam, że ***** wiem w porównaniu do niego o wychowaniu dzieci... a skąd mam wiedzieć skoro pierwszy raz zostanę matką? A i tak się pewnie skończy, że on co tyyyle wie o noworodkach będzie się bał cokolwiek zrobić przy swoim dziecku, a taki mądry
On łącznie z teściami wszyscy tacy są, nie przetłumaczysz, a jak się ma inne zdanie i poglądy to gotowi się obrazić,
teść np non stop proponuje mi czy się alkoholu napije i oburzony, że nie piję dla towarzystwa, on po prostu nie rozumie, że w ciąży się nie pije, jeszcze uważa, że puszka piwa to dla zdrowia dziecka można wypić, i jak ja mam tu z nimi wytrzymać?? Jak mi się zaczną głupimi uwagami wtrącać w wychowanie Zuzi to ja juz nie wytrzymam i wtedy chyba wydrę ryja na nich, bo na razie jestem grzeczna,
może to coś ze mną nie tak, skoro czuję się jak alliens