Witam,
Antylopka gratuluję!!!
Ja tez miałam ostatnio schizy z sączącymi się wodami. Nie było tego dużo ale regularnie czułam dziwną wilgoć. Nie byłam pewna czy to wody, wzmozona wydzielina czy moze popuszczanie moczu spowodowane długotrwałym i silnym kaszlem. W sobotę pojechałam na IP, okazało się ze to nie wody lecz duza ilość wydzieliny, która na tym etapie ciazy jest normalna. Odetchnęłam z ulgą ale wkurzył mnie młody lekarz, który podważył wszystkie słowa mojego gina. Mój prowadzący przez cała ciąże powtarzał, ze przy dystocji szyjkowej na 90% będę miała drugą cesarkę. Są bardzo małe szanse, że moja szyjka "ruszy" i zacznie sie poród. W pierwszej ciazy miałam 3 próby wywoływania porodu. Dopiero przy trzeciej pojawiły sie skurcze, które trwały 12 godzin, były bardzo silne a szyjka nie rozwarła sie, ba nawet sie nie skróciła. Po tych meczarniach miałam cc. Nie mam nic przeciwko rodzeniu sn o ile akcja sama sie zaczne, ale nie zgodzę się na wywoływanie porodu jeżeli nic nie bedzie sie działo. Mój gin powtarza, ze po pierwszym cc drugie nalezy mi sie z "marszu" (ale nie wszyscy lekarze informują o tym pacjentki), a w przypadku porodu sn muszę wyrazić pisemną zgodę ze wzg na większe ryzyko wystapienia komplikacji takich jak pekniecie macicy, niedotlenienie dziecka. Właśnie ze wzg na to wolałabym miec planowane cc tylko jak egzekwowac swoje prawa w szpialu?? 9.12 mam wizyte u gin i mam nadzieje, że rozwieje wszystkie moje wątpliwości. Ehh przez to wszystko humor mam podły i zaczynam żałować, że mój gin nie pracuje w żadnym szpitalu. Musiałam sie Wam wyzalić bo pewnie same wiecie jak to jest jak człowiek się na coś nastawi a w ostatniej chwili wszystko bierze w łeb.