myangel
Mamusia 01'07 i 11'10
Mój Mąż został ostatnio 4 godziny z Frankiem wieczorem. Miał go umyć, nakarmić i uśpić, a w międzyczasie rozwiesić pranie, umyć naczynia, postawić szynkę do gotowania i zapłacić rachunki. Jak wróciłam to były gotowe tylko dwie pierwsze rzeczy, czyli mycie i jedzenie, dziecko krzyczało, a Mąż był załamany. Od tej pory jest dla mnie jakiś milszy![]()
a ja to juz roznych rzeczy probowalam, co prawda z Jula maz zaprawiony w bojach, ale jej nie trzeba nieraz caly czas na reku trzymac. Ale sie zdziwi dzisiaj bo pewno jak zwykle nie sluchal jak mu wczoraj mowilam, ze dzis na aerobik ide. Nie zamierzam mu przypominac
nie chcę wiedzieć jak bym wyglądała i jak byłabym zmęczona bez jego pomocy, i do tego jeszcze mnie docenia i uważa, że zajmowanie się dzieckiem cały dzień to ciężka praca więc mi siedzenia w domu nie wypomina, i mam w "nagrodę" obiecany karnet na co chcę gdy już będą mogła po wizycie kontrolnej wracać do formy