Ewa a gdzie masz avatarek????
Przestało mi się to zdjęcie podobać

Robiłam przemeblowanie w sygnaturze, to i zdjęcie przy okazji wywaliłam. Nie lubię wrzucać zdjęć na forum, bo potem ciężko je pousuwać - w różnych dziwnych miejscach je potem znajduję. Dlatego nawet w sygnaturze miałam od dłuższego czasu zdjęcie z empikfoto. Ale przy awatarze nie da się stamtąd zdjęcia wstawić, to usunęłam całkiem.
***
Powiem Wam, że kicha straszna... Wróciliśmy od lekarza. Schodzi nam to dziadostwo na oskrzela... Dlatego Pucek tak charczy od paru dni.
Po badaniu poszliśmy do zabiegowego na jeden wziew jakiegoś czegoś na rozszerzenie oskrzeli. No i potem znowu badanie.
Stanęło na antybiotyku (Duomox), żeby jak najszybciej pokonać tą infekcję, bo katar już się 3 tydzień za nami ciągnie. No i wziewy - dwa rodzaje, podawane przez taką tubę, którą oczywiście trzeba kupić (bagatela - 80 zł...). W aptece nie mieli, więc na razie mamy tylko antybiotyk, resztę zamówiłam na jutro.
No i teraz trzeba trzymać kciuki, żeby ta akcja z oskrzelami była jednorazowa i od infekcji, a nie genetyczna. Bo mój Mąż ma astmę. Objawy się zgadzają... Ale tfu tfu - oby to nie było to.
***
Pucolka musiałam wybudzić na pójście do lekarza. Zjadł tylko pół obiadu i był śnięty cały czas. Tam nam zeszło długą chwilę, a do tego ten wziew jakoś go tak otumanił, że zamiast roznosić w strzępy poczekalnię, co robił ostatnim razem, siedział cały czas na moich kolanach, wtulony we mnie i w ogóle się nie odzywał...:/ I tak aż do wieczora. Nie męczyłam go już kaszką, dostał mleczko z rozpuszczonym antybiotykiem i poszedł spać. Mleka musiałam dorabiać - 240 ml wypił w sumie!
Biedny taki... Ale może mu te wziewy pomogą. Bo po minucie oddychania powietrzem z tej tuby poleciał mu katar, którego dotąd nie dało się wydmuchać, i odkaszlnął wreszcie porządnie.
No nic. Zobaczymy jutro. W piątek do kontroli.