• Przypominam, że dalej nasza forumowa mama potrzebuje Twojej pomocy 💖 Jeśli możesz wpłacić nawet drobną kwotę, to prosimy zrób to Kliknij

reklama

GRUDNIOWE MAMY 2010 :) wątek główny!

oAluśka rozpedż złe myśli, to na pewno nic powaznego!:tak:

Dzieki dziewczyny, rzeczywiście jest biedniutka:-( przed chwilką własnie musiałam wymyć pupsko pod kranem bo walneła lużna kupkę i bez przebrania garderoby tez sie nie obeszło bo i opluta cała mokra, dziąsla tez ma napuchnięte to fakt, więc znowusz sie zbiegło:/ od razu dałam jej czopka bo i ciepła mi się wydawała, termometr mi zwariował bo za każdym razem podaje inną temperaturę:wściekła/y: a dotąd był niezawodny (Aventa) więc stosuje się metoda "na czuja":// teraz posadziłam moja marudkę w foteliku z chrupem w ręce bo kaszki oczywiście nie chciała, przykryłam kocykiem i pusciłam Teletubisie:sorry: niech chwilkę posiedzi spokojnie bo mimo choroby ją roznosi a przeciez ważny jest odpoczynek. Do lekarza idziemy przed 18 - czyli przed końcem bo nie udało się przed 13 bo Miluśka spała do 13.10.

ewa eee nie przejmuj się, oni z tej radości że maja Franka przy sobie nie wiedzą co robić:-p zresztą się musisz przyzwyczaić na dziadkowanie, niestety nie jest zawsze takie jak mu chcemy ale wierz mi - nie zaszkodzą dziecku, nie "rozpuszczą go" dziecko sobie sprytnie wyrobi intuicję co może przy dziadkach a co przy rodzicach;-)

Thinka jestem naprawdę pod wrażeniem Lusiowej umiejętności nocniczkowania:tak: my z ta przygoda wyruszymy na wiosnę, teraz najzwyczajmniej mi się nie chce, poza tym myslę że to akurat fajny czas bedzie na odpieluchowanie - wiosna, lato
 
reklama
Gosia, no tak to jest... Rodzice czasem nie potrafią odpuścić i zrozumieć, że dziecko dzieckiem już nie jest... I to w każdej kwestii - a te osobiste typu wychowanie dzieci, wiara itp. są najbardziej drażniące. Cały czas sobie to powtarzam, żeby kiedyś nie zrobić takich błędów w stosunku do swoich dzieci. Nie mam pojęcia, czy mi się uda ;)

***
A kończąc temat Rodzice a Franek - jak przyjeżdżamy na weekend, to mam naprawdę sporą dozę cierpliwości. Właściwie to cieszę się, że ktoś się nim zajmuje i mam chwilę oddechu, czasu tylko dla Męża albo tylko dla siebie. Ale tu będziemy tydzień i to jakoś negatywnie na mnie wpływa ;)
No i jestem bez Męża, więc chciałabym mieć Franka bliżej siebie, bo "sami" zostaliśmy. A nie jest mi to dane w tej chwili ;)

Źle zrobiłam. Mogłam zostać w Krakowie. Poprosiłabym ewentualnie kogoś do Pucka na czwartek, żebym mogła pójść na zajęcia. Bo do żłobka nie mógłby pójść, bo nie ma Taty, żeby go odebrał.
No ale już przepadło.

I już nie narzekam więcej ;) Twardzi jesteśmy, to się nie damy ;)
 
ZASNĘŁA!!! Uffffffffff już miałam dosyć tych jej harców:/ Raz nawet raczkując tak upadła, że krew jej leciała w buźce:szok: chyba sobie wargę przygryzła...
aluśka kochana nawet tak nie mów:no: wszystko będzie dobrze. Zobaczysz. A to, że się denerwujesz to normalne. Każda z nas by się martwiła
 
Gosia ona faktycznie strasznie się cieszy na nocniku i bije sobie brawo jak zrobi :-D. A sika w każdej łazience - u nas, u obu babci i zawsze pamięta w którym domu gdzie jest jej nocnik!
Co do chodzenie do kościoła to nikt nie ma prawa Ci niczego narzucać, przecież to tylko i wyłącznie sprawa Twoja i Twojego sumienia :tak:.
Sarka ja zawsze mierzę w pupie - dla mnie to najpewniejszy pomiar. Tylko trzeba pamiętać żeby odjąć pół stopnia.
Ja też jestem pod wrażeniem Lusi sikania, moja w tym właściwie żadna zasługa. Ale z jednej strony nie chcę jej zniechęcać i jak woła, albo puka do łazienki to ją wysadzam, a z drugiej strony nie chcę męczyć mojego taty, który siedzi z nią pół dnia żeby co chwila ją rozbierał i ubierał. Wytrzymamy pewnie tydzień czy dwa ale jak częstotliwość sikania nie ulegnie zmianie to nie wiem... W odwecie mam jedynie pieluszki wielorazowe i szansę, że jak będzie czuła mokro to zacznie się bardziej kontrolować. Ale ona ma dopiero 11 miesięcy więc jak wymagać od niej kontroli nad pęcherzem :confused2:.
Aluśka trzymamy kciuki żeby wszystko było OK - musi być dobrze i nie myśl inaczej!
 
Thinka ja też zawsze tylko w pupie mierzę, też uważam że jest to najdokładniejszy pomiar...był hmm:sorry:nie wiem co się stało....

W każdym razie temp. jej spadła i szleje z bratem, zmorą sa teraz ciagłe upadki bo wspina się na wszystko, ciagle się podciaga ale nóżki jeszcze nie na tyle ma silne by i czasem jej się stópka gdzieś zawinie i leci, masakra. No i za rączki już sobie chadza:tak:
 
Melduję po wizycie
Jest to guz/guzek o charakterze torbieli kwalifikuję się do wycięcia:eek: zabieg ustalony mamy na 13grudnia na godz.9.30 od 3.00 w nocy nie wolno jej pic i jeść ma być pod całkowitą narkozą:-(
Czy jest to groźne/ czy jak bardzo to jest groźne dowiemy się po wycięciu i zbadaniu tego:-(
 
Ostatnia edycja:
Nie, nie, nie, Aluśka - my już to wiemy - NIC GROŹNEGO. Skoro trzeba wyciąć, to trzeba. Nie będzie to pewnie bardzo przyjemne, ale szybko minie i będziecie mieć to z głowy. Dobrze, że szybko ustaliliście termin. A teraz macie się niczym nie denerwować, bo to NIC GROŹNEGO.
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry