• Przypominam, że dalej nasza forumowa mama potrzebuje Twojej pomocy 💖 Jeśli możesz wpłacić nawet drobną kwotę, to prosimy zrób to Kliknij

reklama

GRUDNIOWE MAMY 2010 :) wątek główny!

Witam wieczorowo
krolcia zapraszam ja mam ciepłą herbatke... jak cos to Ci jakiegoś "prądu"do niej doleje:D
Dzisiaj Ala znow zasnęła bez mamusi i cysia... moze jakos sie oduczymy go całkiem..
ewa ale Ty jesteś zorganizowana naprawde podziwiam, krolcia Ciebie też
zrobilam dzisiaj obiad na jutro-makaron z brokułami zapiekankę i mimo ze sypałam tych przypraw jakos je wchłonęło moze jutro bedzie lepsza jak sie przeżre...
Ala juz dzisiaj fajnie chodziła sama bez trzymania po domu-tak ode mnie do męża albo do PAulinki... ostatnio jej głowny cel to dosięgnąć klucza od zamka w drzwiach wejsciowcyh i uciekać na spacer...:) Poza tym standardowo wywalanie z szafek i trzaskanie drzwiczkami-zabawa super. Niegardzi tez pilotem i telefonami

Dziewczyny ma któraś blicko decathlona i się tak wybiera???
U nas nie ma a upatrzyłam sobie kombinezon dla Paulinki wiec jakby któraś jechała proszę o info... pleeeaaaseee
 
reklama
Hej Dziewczyny!
Ja tak na szybko, bo padam po intensywnym dniu, coś mnie pobiera do tego. Wymarzłam się na przystanku, bo jak głupia wciąż pomykam w płaszczyku i kapeluszu, ale chyba czas wyciągnąc zimową kurtkę i czapę wełnianą:baffled:

A co do mojego cherlaczka - zrezygnowałam z medycyny ludowej i wzięłam go do lekarza. Źle nie jest, bo gardło czyste, więc tylko podawac syropki (łatwizna:baffled:) smarowac maścią z rozmarynem i oklepywac. Na szczęście mam zapasy prawdziwego soku malinowego i trochę mrożonych malin, więc daję mu takie malinowe mikstury i liczę, że pomogą. Tego to akurat pochłonie każdą ilośc;-)
 
Hejka wieczorową porą!
Znów się chorowitkowo zrobiło :baffled: Biedne te dzidzie.

Krolcia - ja zapraszam na naleweczekę z aronii - Małżon dzisiaj zlał - największego nerwusa uspokoi.
A tak serio - to podziwiam. Ja bym sama z dzieckiem (jednym) nie wytrzymała (a co dopiero z dwójką :szok:). Potrzebuję czasem "zmiennika", choćby na godzinkę.

Ewa - ja już wieki w rynku nie byłam, chociaż pracuję rzut kamieniem od niego :baffled: Ale nie mam jak, bo przed zajęciami się okropnię spieszę, bo jeszcze materiały trzeba skserować, a po zajęciach to już późno, bo z uni wychodzę między 20.30, a 21. No ale w końcu trzeba by się wybrać, żeby się świąteczną atmosferą ponapawać ;-)
 
hejka:rofl2:

Dzisiejszy dzień zaliczam do ciężkich:baffled: nie dość ze mi coś padło na mózg (mam nadzieje że to tak tylko przy okresie i szybko przejdzie:crazy:) to jeszcze Martynka walczyła dziś ze zrobieniem kupki:no:
znów się cho...ne zaparcia przypałętały:no: a płaczu było co nie miara:-( nie dość z wydusiła z sobie twardą kupke to jeszcze ona okazała się jakaś żrąca chyba bo strasznie jej tą pupkę podrażniła mimo że od razu pieluszkę zmieniłam:no:

Cristalrose to dobrze ze gardelko czyste:tak: oby syropki i malinki pogoniły choróbsko i Ty też mu się nie daj:crazy:
Ewa oby czas do powrotu męża szybko Ci zleciał:tak:
Asjaa fajny pomysł z takim kalendarzem :tak: gdzie go kupiłaś?:rofl2:
Yvona gratulacje dla Ali za samodzielne chodzenie po domu:-)
Wszystkiego najlepszego dla Paulinki z okazji urodzin:-)
Krolcia tulaski na skołatane nerwy posyłam:sorry2:
Wrublik fajnie ze Twoja córcia lubi pospać w dzień i że szybko zaakceptowała mleko od krówki:tak:
Antylopka mam nadzieję że nocka ci spokojnie mija:tak:
Mamolka na niezłą promocję trafiłaś:tak::tak: szkoda ze nie sprzedają tam butów dla dorosłych;-)
Oby Mikołajowi szybko te czwórki dały spokój:sorry2::tak:
Renczysia współczuje choróbska:-( oby leki szybko zaczęły przynosić pozytywne efekty:confused:
 
Ewa, widzę, że stęskniona za mężem jesteś na maxa:tak::-D fajno:-)

No... Trochę tak ;)
Nie widzieliśmy się od ubiegłej niedzieli. Pierwszy raz tak długo od ślubu! Fajnie czasem zrobić sobie taką przerwę, ale co za dużo to niezdrowo ;) Ale czuję się trochę jak za studenckich czasów - długie rozmowy przez telefon, wieczorne smsy itp. ;) Tyle że teraz często rozmawiamy o Pucku ;)

A najśmieszniejsze jest to, że Mąż wziął ze sobą prezent, który przygotowywał dla mnie z okazji naszego ślubu (który odbył się ponad 2 lata temu ;)), ale nie zdążył go wtedy skończyć. Teraz też nie dał rady skończyć. Ciekawe, kiedy go dostanę. Na 50 rocznicę chyba ;)

Dziewczyny ma któraś blicko decathlona i się tak wybiera???
U nas nie ma a upatrzyłam sobie kombinezon dla Paulinki wiec jakby któraś jechała proszę o info... pleeeaaaseee

Ja mogę podskoczyć w sobotę :) Daj znać, jaki ten kombinezon :)

Ewa - ja już wieki w rynku nie byłam, chociaż pracuję rzut kamieniem od niego :baffled:

Moja praca jest na uliczce bocznej od Rynku i zawsze przez niego przechodzę jak tam jadę, ale nigdy się nie zatrzymuję, bo nie ma czasu ;) Tylko sobie oglądam, co i jak ;)
W niedzielę czasem jeździmy do Dominikanów na Rynek i wtedy sobie łazimy. Raz na ruski rok zdarza nam się pojechać w sobotę się powłóczyć. Ale baaaardzo rzadko, bo zazwyczaj jest mnóstwo rzeczy wtedy w domu do zrobienia.

***
Padam na twarz... Skończyłam dodatkową robotę, po którą dziś jechałam. I nie mam już sił na 50 stron korekty, które mi na dziś zostało. No nic - oddam ją dzień później. Pucek miał w piątek i tak iść do żłobka, żebym mogła się wreszcie wybrać do czytelni i ogarnąć jakoś zadania z zajęć na studiach - to może przy okazji wtedy zawiozę korektę. Tylko że musi Pucuś wyzdrowieć...

Idę spać. Pobudka pewnie za 6,5 godziny. Oby nie trzeba było wstawać w nocy...:/
 
doberek!

rynek krakowski... trochę wam zazdroszczę, ale po części raczej też nie no bo i tak nie skorzystałabym siedzę i leżę w domu i nawet po swoim małym miasteczku nie spaceruję, ba do fryzjera się nie wybiorę, a chyba dziś do mnie przyjdzie z wizytą domową, tylko się zastanawiam jak na to zareaguje maluśka i czy nie będę musiała z półostrzyżoną głową ją latać i zabawiać...
zdrówka choraczkom!!!
 
Hejka.
Cwietka dawaj tą naleweczkę! Uwielbiam takie smaki, aronia, czarna porzeczka, róża, żurawina, czeremcha, takie dzikie jak dla mnie:tak:.

U mnie ewidentnie wychodzi przemęczenie:-(. Dziś zaspałam 20 minut:zawstydzona/y:. Jestem wymęczona. Jednak brak możliwości odsapnięcia w weekend odbija się powoli. Jeszcze trochę muszę wytrzymać a jak m przyjedzie, to zamykam się w pokoju ze stoperami w uszach:-D.
 
Dzień dobry!
Nadrobić Was po paru dniach nieobecności to nie lada wyzwanie!
U nas powoli wszystko wraca do normy. Pogrzeb był piękny, stypa rodzinna, maluśka dzielnie wszystko zniosła. W sobotę i niedzielę odpoczywaliśmy u teściów (tzn. każdą wolną chwilę przeznaczałam na naukę - mam zaliczenie ze statystyki w niedzielę :crazy:). W czwartek wieczorem byliśmy z Lusią u fryzjera. Ale była zdziwiona :-D. Mąż wziął aparat więc mamy super zdjęcia. Włoski fajnie podcieniowane z tyłu. Do tej pory sama jej podcinałam ale aż tak ładnie to bym nie dała rady :tak:. Biega już to moje dziecię po całym domu, nic nie chce raczkować. Jakaś taka duża się przez to wydaje.
Odniosę się hurtem:
Chorowitkom zdrówka życzymy, solenizantom wszystkiego najlepszego, stęsknionym przesyłamy uściski, a znerwicowanym relaksującą herbatkę!
 
reklama
Cześć dziewczyny,

nie chce zapeszać, ale u nas wielki sukces: Maksiu zasypia w łóżeczku od kilku nocy :))) Co prawda wyglądało to przeróżnie, dwie pierwsze noce zasnął podczas jedzenia i został położony do łóżeczka, dlatego za bardzo to się nie liczy, bo to było "nieświadome uśnięcie w łóżeczku", potem była pierwsza ciężka próba zasypiania w łóżeczku a nie na naszych rękach czy w naszym łóżku, skończyła się płaczem i ogólnie buntem, ale się nie daliśmy i w nie wzięliśmy na ręce, jedyne co robiłam to siedziałam przy jego łóżeczku i trzymając go za rączkę śpiewałam kołysanki. Teraz jest coraz lepiej, wczoraj świadomie zasnął w łóżeczku w ogóle nie płacząc, co prawda latał wpierw po łóżeczku, ale siedziałam przy nim i mu śpiewałam kołysanki i puszczałam pozytywkę i zasnął :) Plus, że w ogóle już się nie buntował, widać było tylko, że próbuje sobie znaleźć miejsce w łóżeczku. Popłakiwał jak wychodziłam, ale wtedy wracałam i siedziałam przy nim. Sam jeszcze nie zasypia, ale ja chciałam osiągnąć wpierw coś innego: oduczyć go zasypiania na rękach i w naszym łóżku. Przez wychodzące zęby i dla naszej wygody trochę go przyzwyczailiśmy do zasypiania z nami i na rękach, a dla mnie to masakra, bo w nocy ja wstaję do Maksia i musiałam go wcześniej nosić, a na to już powoli nie mam siły. W końcu waży prawie 11 kg :P
Dodatkowo zauważyłam, że przesypia znacznie dlużej i spokojniej i ma dłuższe przerwy na jedzenie, wczoraj spał 9 godzin ( od 20 do przed 5) i przed 5 dostał mleko jako pierwsze poranne ( i spał dalej do 8:30 :) ), dziś spał od 20 do 4:15, dostał mleko 120 ml i spał do 7:30 :) Nie wiem czy po prostu to zbieg okoliczności z tym spaniem tzn czy mu przestały dokuczać zęby, czy faktycznie jakoś go to uspokaja:)

Muszę kończyć bo mały płacze i muszę męża obudzić (wrócił o 4:40 z delegacji) , zeby się zajął Maksem gdyż mój psiak już czeka na poranne siku :)
Potem się odezwę :)
 
Ostatnia edycja:

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry