A tak w kwestii ślubu, to ja mam ślub 27 sierpnia, ślub kościelny, po kościele wesele do 3 rano, mam nadzieję że dam radę
Przede wszystkim to mnie nerwy zeżrą w kościele. Potem się tylko boję, czy dam radę tańczyć ze wszystkimi, bo podobno panna młoda powinna z każdym zatańczyć, ale ja wątpię czy dam radę. Wkurzać mnie tylko będzie jak ktoś mi powie że to "nie wypada" się wymigiwać od tańca, a ja jakoś sobie nie wyobrażam non stop na parkiecie :/ Ratunku.! A co do kwestii ślubu po porodzie, to dla mnie to masakra, nie wyobrażam sobie załatwiać tych wszystkich spraw, gdzie teraz mi ciężko, a co dopiero z małym dzieckiem które i tak będzie wystarczającą rewolucją w moim życiu. Poza tym jakoś raczej nie byłabym w stanie się skupić na mojej zabawie albo w kościele wiedząc, że moja dzidzia taka mała jest tam gdzieś z kimś...
ani żadnego kosmetyku, no nic po prostu, do tego kasy na nic i zbierałam po rodzininie na puder dla dziecka szoook

