H
hałabała
Gość
ehhh natka u nas prezenty to kaplica. Nie wiem czemu, bo u wszystkich zaproszonych zanjomych my też byliśmy na ślubie i nigdy nie oszczędzaliśmy na prezentach, a oni, po prostu wstyd! Jedna koleżanka z Anglii dał nam 8 funtów, kuzynka z Niemiec - łapkę na muchy - BEZ KITU PRZYSIĘGAM, przyjaciółka, której mąż jest sędzią, a ona adwokatem - 6 kieliszków do wina - takich marketowych... i jeszcze wiele innych takich perełek...smutno mi było jak nie wiem co. Stwierdziliśmy, że to dla tego, że już byliśmy ze sobą 10 lat jak stawaliśmy na ślubnym kobiercu...sama nie wiem...
dla porównania mój brat teraz (czyli rok później) dostał trzy razy tyle... i super prezenty!
Lapka na muchy...no na to to bym nie wpadla


