dziewczyny, wieczorem gadałam z M., że mam schizy, bo się boję jak inny ludzie noszą Kubę, że go wypuszczą z rąk, upadnie i krzywdę sobie zrobi, póxniej dośćj szybko zasnęłam, a M. oglądał jeszcze tv i mnie o północy budzi, że wyjaśniła się sprawa małej Madzi i że ona nie żyje, bo jej matka ją upuściła z rąk i dziewczynka zmarła!!! normalnie szok, zaczęłam płakać, jak szalona! od razu wzięłam Kubę do łóżka i zaczęłam tulić.
a dziś rano jak mówili w wiadomościach, że nie znaleziono ciała, to sobie wkręciłam, że malutka jednak przeżyła i że ktoś ją znalazł i zabrał do domu!!! tak bym chciała, żeby tak było!!! no w głowie mi się nie mieści, że ktoś nawet w szoku mógł tak po prostu wywieźć dziecko i porzucić jeszcze w takie mrozy

nie chcę nikogo osądzać, bo być może faktycznie to był wypadek i kobieta była w mega szoku, ale możliwe też, że cała ta sprawa jest grubymi nićmi szyta, a rozdmuchiwanie jej na cały kraj miało zatuszować prawdziwe zdarzenia... straszne to wszystko!
co do chusty, to zgadzam się z
Asko, rewelacyjne rozwiązanie, nie wiem jakim cudem, ale w ogóle nie czuć ciężaru dziecka
