reklama

Holandia

myślałąm że nie skończe czytać..:-)

ayni- nam ubezpieczenie pobrali od dnia zameldowania w gminie, ale nie mozna tak w kazdej chwili zmienic ubezpieczenia- z czym my mielismy tzn mamy problem bo zrobila za nas to osoba bez naszego podpisu zmienila nam firme ubezp bo sie pomylila z imieniem :wściekła/y: a myslalas np o wykupieniu polisy na rok za 99zl w PL (da sie przez internet) i isc na to ubezpieczenie, ty placisz a oni ci na konto zwracaja.

nana- ja podchodze do tego jak kazdy odpowiada "dobrze" tylko dlatego iz ludzie sa nauczeni ze kazdy kazdego pyta jas sie masz i odruchowo odpowiadaja dobrze, nie wdaja sie z ludzmi w dyskusje np ze ten ma dzisiaj problem z tym i z tym tylko sami sie mecza ze swoimi problemami. choc w PL jest ogromne plotkarstwo...

mi bedzie brakowalo roweru z holandii do poruszania sie na codzien wszedzie, a tym bardziej bakfietsu- bo w PL gdybym tym miala po naszych drogach wyjechac, a co ludzie by mowili ze taczke sobie doczepilam:-D


juz nie pamietam co chcialam jeszcze napisac.. ;-)
 
reklama
Co do pracy, to ja po studiach jako biolog/zootechnik zarabiałam 1700zł, mąż na krakowskiej uczelni podobnie... Co miesiąc musieliśmy spłacać kredyt za mieszkanie i na to szła cała pensja męża. A za moją pensję trzeba było opłacić całą resztę spraw i wyżyć. A jakby doszło jeszcze dziecko to już nie wiem co byśmy zrobili. Tutaj mąż zarabia godnie i choć luksusów nie ma, to starcza na wszystko...choć od czasu pojawienia się Janka wszystko wydajemy, nic nie odkładamy, co nas troche martwi:-(

W Krakowie może i łatwiej znaleść pracę....ale niestety w tym mieście bardzo liczą się plecy. Bez tego trudno często coś załatwić.

Moja mama jako pielęgniarka z wieloletnim doświadczeniem zarabia 1500zł i często musi zostawać po godzinach. A szefowa zawsze powtarza...że za drzwiami stoi kolejka bezrobotnych pielęgniarek i chętnie zajmą jej miejsce.


Co do Holandii to brakować mi będzie:
- uśmiechu przechodniów i zaczepiania, sympatycznych pytań, a szczególnie uśmiechniętych starszych ludzi
- stylu ubierania się młodych dziewczyn, bo bardzo mi się podoba
- przepuszczania na pasach

A za czym nie będe tęsknić?
- za lekarzami, ich podejściem
- za tym, że nikt nie przepuszcza i nie ustępuje miejsca w tramwaju ciężarnej...a w kasie ze specjalnym oznaczeniem nie przepuszcza się kobiet z wókami, nawet jak dziecko wyje:sorry:
- za "szczędnością" Holendrów... Jak u mojego męża w pracy robi imprezę Polak/Rosjanin/Hiszpan to jest co zjeść, wypić. Jak robi Holender to zawsze jest wyliczone po 1 krakersie na osobę i nie więcej:confused:
 
Witam wieczorową porą.
Anp powodzenia w nocnikowanu :tak: Ja Daanka zaczelam uczyc przed drugimi urodzinami ale w nocy nadal ma pampka bo leje jak sikawka, wiec to pewnie jeszcze troche potrwa zanim sie oduczy. Najwazniejsze ze w dzien juz nie mam z nim problemu i nie musze pytac i przypominac czy chce siku
W nocy to raczej ciężko dziecku jeszcze samemu zorientować się przez sen że chce siku, więc to zrozumiałe, że na noc niektóre dzieci potrzebują pampersa

Iskierka 5 latek w pampersie???Tu chyba w wieku 5 lat to już do szkoły się chodzi...ciekawe jak rozwiązali sprawę...może sam sobie już zmieniał
:szok::szok::-D
Tego nie wiem, nie byłam z nim w szkole ;-)
bry...

5-latki a nawet :szok: 6-latki spiace w pampersie jeszcze to u mnie tez czesty widok, dla mnie szok bo moi po 2 r.z. nie zakladali juz...:zawstydzona/y:
Jeszcze pampers w nocy to rozumiem, bo łóżko przesiąknięte moczem to paskudny mebel w domu. Ale byłam świadkiem, gdy podczas ferii mama budziła owego 5 latka rano, wyciągała go z łóżka, kładła na biurko i przewijała na leżąco, a potem w ten sam sposób wciągała rajstopki...
Drugie dziecko w tym czasie - 3 letnia dziewczynka, paradowała również w pampersie i ze smoczkiem w buzi... Ze smoczkiem siadała do śniadania, ze smoczkiem siadała do TV czy do zabawy, ze smoczkiem próbowała ze mną rozmawiać. na co ja stwierdziłam, że nie rozumiem i zawsze w ten sposób wyciągałam jej smoczek z buzi. Mama nie zwracała na to uwagi...
No ja wlasnie okres po porodzie wspominam o wiele gorzej niz sam porod. Nie moglam przez tydzien chodzic, siadac przez te okropne naciecie. A przy wyciaganiu szwow zaslablam i chyba dlatego teraz nie boje sie samego bolu skurczy tylko tego ze pozniej jak pekne to bedzie bolalo.
A jakbys mi mogla napisac jeszcze jezeli rodzi sie w domu i jest koniecznosc zalozenia szwow to kto to robi?I czy to jest ze znieczuleniem czy bez?
Musiałaś być faktycznie nieźle pocięta... Mnie przy pierwszym porodzie nacięli, ale jeszcze pękła mi szyjka macicy. Zszyli mi to w znieczuleniu miejscowym, ale później okazało się, że na szyjce podczas szycia zrobił się fałd i musiałam mieć wypalankę.
Przy drugim porodzie też mnie nacinali, ale szyjka już nie pękła. Ogólnie po każdej ciąży po 3 dniach wracałam do domu i po kolejnych dwóch mogłam w miarę normalnie chodzić i siadać, a szwy w obu przypadkach rozpuściły sie same. pamiętam tylko, ze musiałam mieć specjalny płyn do podmywania (rivanol czy jakos tak), a węzełek po szyciu sam został mi w palcach:-D
Witam wszystkie mamusie.
Anetka, tutaj podstawa przyjecia dziecka do szkoly jest to, aby sie samo umialo zalatwic, czyli w wieku 4 lat musi umiec chodzic do toalety.. przynajmniej tak jest w szkole mojej corci. Widze, ze Was bardzo dziwi spanie w pampersach. no coz, musze Wam powiedziec, ze moja Tosia juz nie uzywala pampersow w nocy w wieku 2 lat, natomiast Marysi bardzo opornie to idzie (wciaz) i nadal musi spac w pampku, bo zdarza jej sie popuscic. NIe widze w tym nic wstydliwego, bylam z tym u lekarza i nawet psychologa dzieciecego. Probowalismy kilka metod oduczania, ale psycholog stwierdzila (i to tez moje zdanie), ze wiekszym stresem jest, jak Marys sie budzi w zalanym lozku i odczuwa wstyd, niz te pieluszki na noc zakladane. Zreszta Tosia, choc mlodsza, taka kochana jest. mowi jej zawsze:"Marysiu, to nic, ze masz pieluszke! kazdy sie kiedys nauczy!" :tak::sorry2::-D
Fajne te twoje córki :-D
"koleżanka poszła do lekarki i pytała o wzmożone napięcie mięsniowe a lekarka na to że ona nie wie co to jest"...no to kolejna sprawa lekarze( nie tylko oni ) sa tu nie douczeni.moja lekarka z CB wiedziala co to jest wzmozone napecie i nawet rozpoznala to u Tymka .pow.mi ,ze on powinien isc do neurologa a nie do pediatry.napisala list do pediatry.mialam 3 list o domowego ,fizjoterapeutki i z CB.no to ta lekarka powiedziala mi ,ze nie wie co zrobic z Tymkiem zebym przyjechala za miesiac.po miesiacu zawolala inna lekarke pobadaly go no i zadecyowala ze beda go obserwowac.no i tak jezdzimy co miesiac i nic tam nie robia dla nas.
Dziwię się, że mając list polecający do neurologa nie umiesz wyprosić skierowania. Nie wyszłabym z gabinetu bez tego skierowania. Spróbuj własnie tak powiedzieć - nie wyjdę stąd bez skierowania do neurologa
Dziewczyny ja z zupelnie innym pytaniem czy ktoras z was ma rozzsepy po porodzie?? Bo ja wlansie wyszlam spod prysznica i zauwazylam ze mi sie zrobilo pare jestem przerazona co prawda po Kubie mialam ale to pod brzuchem i zbladly a te zrobily sie na wysokosci brzucha:-(
Ja też mam - w każdej ciąży miałam i mam rozstępy i osobiście żadna maść mi dotąd nie pomogła. Teraz mam jakąś z masłem orzechowym, kupiłam w Etos, ale nie pamiętam jak sie nazywa, a nie chce mi się iśc do góry do sypialni żeby sprawdzić:zawstydzona/y:
A tak po za tym to wrocilam od poloznej co mnie zdziwilo zapytala czy chce zeby mnie zbadala ginekologicznie na co oczywiscie sie zgodzilam. Mam rozwarcie na 2 cm zrobila mi masaz szyjki macicy i poleciala krew. Stwierdzila ze dzisiaj w nocy moze rano powinno sie zaczac.
To czekamy na dobre wieści i trzymamy kciuki
Dzieki, oni co prawda nie wyszli z taka inicjatywa, wrecz kazali mi czekac i nagle sie okazalo ze nie jestem ubezpieczona, tylko zarejestrowana w ich bazie tak jakby od daty mojego przyjazdu do NL umownie styczen, tylko nie rozumiem zatem dlaczego mnie oklamali w mowiac przy rejestracji, ze jestem ubezpieczona tylko mam doslac uitreksel z gminy jak juz dostane. Czyli mysle, ze to ich zagrywka marketingowa , skoro nie moge isc, a rownoczesnie oni teraz beda chcieli zebym im rowniez za ten styczne zaplacila... spytam ich jeszcze raz jak to w koncu jest, ale mam wrazenie ze rozmawiam tam z dziecmi a nie doroslymi osobami. Stad moje refeksje o zmianie ubezpieczyciela.
Spróbuj poprosić o zaświadczenie że nie jesteś ubezpieczona - powiedz, że jest ci to potrzebne bo załatwiasz polisę u innego ubezpieczyciela - może to pomoże.

Ja generalnie znowu siedzę i nic nie robię. W pracy też przesiedziałam na czterech literach. Luz, blues, ale rano ciężko było wstać z łóżka o 5.00:-D. W takiej pracy to chyba nie miałabym problemów ze sobą by dopracować do 8 miesiąca. No ale pożyjemy, zobaczymy. Jak na razie nic nie muszę ciężko dźwigać, a jeśli już dzwigam to lekkie kartony. Mogę usiąść, co jest mi bardzo na rękę. Generalnie to nie muszę nic, oprócz pilnowania, czy serki dobrze się pakują:-D
Zobaczymy co będzie dalej.
 
Aneta ja sie czujesz??

posprzatalam caly dom ,a teraz zaczynam walke z zelazkiem:tak:Jutro wybieram sie do roosendaalu na kawke:szok::tak:i zabieram kolezanke i jej córeczke do nas na ferie:tak::-)
 
ta pani doktor mi tylko powiedziala ze jej zdaniem powinnismy isc do neurologa ale w liscie napisal a ze jaj zdaniem ma on problemy neurologiczne i opisala co widzi.u neurologa bylam w polsce i juz wiem co i jak teraz najwazniejsza jest porzadna fizjoter.nawet gdybym byla w polsce to wieksza role odgrywa terapeuta bo na to nie ma tabletek .no ale diagnoza tez jest wazna.jako iz mielismy te diagnoze z polski to juz nie naciskalam na neurologa.generalnie to ja nie lubie sie wyklucac czy cos takiego.staram sie raczej asertywnie dochodzic swego.
 
Ostatnia edycja:
Rozumiem cię, ale może gdybyś spróbowała bardziej naciskać to dostaniesz to skierowanie do neurologa i może wreszcie ktoś zajmie się twoim synem naprawdę fachowo...

Zapomniałam jeszcze napisać - jeśli kiedykolwiek będę ZMUSZONA wrócić do PL (wracać sama nie zamierzam), to chyba będzie mi brakować wszystkiego:
- dobrych dróg,
- tego, że wszędzie blisko (do granicy z Niemcami mam 2h, do morza mam 2h...)
- luźnego podejścia do wielu, wielu spraw,
- braku narzekania na wszystko i życzliwości nieznajomych ludzi
- niskich cen
- biur pracy w których w każdej niemal chwili można znaleźć jakąś pracę

Jak na razie do Polski mi nie tęskno. Rodziców i teściów mam co tydzień na skype, dodatkowo mamę prawie codziennie na gg i generalnie jestem szczęśliwa jak ich nie widzę :-D:-D:-D.
Brakuje mi tylko PRAWDZIWEJ POLSKIEJ KIEŁBASKI ORAZ SWOJSKICH WĘDLIN (szynka surowa, kaszanka itp) oraz ..... ogórków kiszonych:-D:-D:-D
 
Aneta jak sie czujesz ???? zaczelo sie juz cos???
Karola to wesolo bedziesz miec z kolezanka, czas wam szybko minie. Ja jestem ciekawa kiedy moja mnie odwiedzi bo tylko obiecuje i nic :dry:
A co do tego czego by mi brakowalo to tez podpisuje sie pod wypowiedzia Ani :tak: generalnie bardzo trudno byloby mi sie przyzwyczaic do zycia w PL tutaj jest poprostu latwiej i mimo ze tutaj tez sa problemy to zawsze mozna w jakis sposob sobie z nimi poradzic. A jak slucham od mojej mamy o sluzbie zdrowia to wlosy mi staja na plecach i nie kwestionuje tu kwalifikacji lekarzy ale ta biurokracja :szok: No i jeszcze uprzejmosci nie tylko na ulicach ale i w sklepach :tak:
 
Rozumiem Was...gdybym nie miała perspektyw na pracę w PL (i mój mąż też) to bym nie wracała...ale w PL całkiem dobrze mi się wiodło...

Iskierka ma rację z tym że tutaj trzeba wszystko wymusić na lekarzach...

iguana nie wiedziąłm że Twoja mama jest pielegniarką.;))) no ale widzisz sama jaka różnica w zarobkach między Wawą a Krakowem...
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry