reklama

JADŁOSPIS KARMIĄCYCH MAM !!!!!!!!

reklama
dziewczyny, a powiedzcie mi jeszcze czy jecie jabłka ze skórką? /ja obieram/, czy jecie surową marchewkę? /ja jem tylko duszoną/
strasznie się boję wprowadzać cokolwiek innego, nowego do diety, znudziły mi się piersi z kurczaka robione na parze, duszone mięso i warzywa :(
 
Ja strasznie się boję wprowadzać jakieś nowości, bo, jak do tej pory, jak coś nie pasowało Patrycji to miałam ciężki dzień, bo ją bolał brzuch... :( Ale teraz jestem dzielna i nie myślę o negatywnych skutkach mojego jedzenia i staram się jakieś nowości wprowadzać raz na trzy dni. W niedzielę zjem sobie karczek pieczony w piekarniku...już się boję poniedziałku ;)
 
Osinka, ja już od jakiegoś czasu (na wzór Sylwii532 :)) jem wszystko (no może bez bardzo wystrzałowych rzeczy), bo stwierdziłam, że dlaczego ja mam się ograniczać i z tego powodu ma mi być troszkę źle skoro mały i czy jadalam tylko gotowanego na parze kurczaczka czy normalnie i tak robił akcję związaną z bólem brzuszka. Od tygodnia podaję mu Infacol, jem normalnie i widzę poprawę, jest spokojniejszy. Małego obserwuję tylko pod kątem ewentulanej alergii - wysypki. Też zwracam uwagę na kupki, ale przestałam się męczyć z ubogim menu.
A co do pieczywa to właśnie pełnoziarniste jest podobno polecane przy karmieniu. Ja tylko takie jadłam na samym początku, teraz jem mniej więcej pół na pół z białym.
A co do jabłek, to ze skórką - pomoże na zaparcia.
A jeśli chodzi o marchewkę - piję często, prawie codziennie soczek Marwitu ze świeżych marchwi i małemu nic nie jest.

Jestem zasady, że trzeba próbować wszystkiego, bo skąd będziemy wiedziały? Ja jak jem coś nowego, to staram się w srednich ilościach.

Aha: ostatnio znajoma położna, która jest też konsultantką laktacyjną, powiedziała mi, że mieli ostatnio szkolenie, na którym było mówione, że odchodzi się jednak od cytrusów jako alergenów.... Że tu chodzi głównie o skórkę, więc jeśli lubię to spokojnie plasterek bez skórki do herbaty mogę wrzucać.
 
Ja też doszłam do takich wniosków jak Catherinka- co nie zjadłam wzdęcia były.
Teraz staram się jeść wszystko.
Co do cytrusów miałam obawy, ale teraz widzę, że niepotrzebnie :D
 
reklama
Osinka ja też uważam bardzo na to co jem, ale jabłka ze skórką i marchewkę surową przetestowałam już jakiś czas temu- żadnych zmian...
a dzisiaj zjadłam pączka :( tylko "nadzieniem" nakarmiłam Grzesia :) to móje pierwsze słodycze (poza herbatnikami) od porodu. i aż się trochę boję...
czasem sobie myślę, że to może właśnie ta ograniczona dieta i moje nerwy tak źle wpływają na układ pokarmowy Igi :) Pora coś zmienić..
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry