witam po długiej przerwie...nie wiem czy uda mi się nadrobić tygodniowe zaległości,ale po krótce napiszę co u mnie.....
z moim szwagrem już wszystko wporządku, lekarze mówią,że to był cud, po gdyby nie widzieli w jakim był stanie to by nie uwierzyli,że przeżył (dawali mu mniej niz 1% szansy)i,że nastąpiła u niego tak ogromna poprawa,że wypisali go dzisiaj do domu

na długi czas jest unieruchomiony w kołnierzu ortopedycznym, ale może chodzić, a i z mózgiem wszystko jest wporządku:-)
ostatnie dni upłynęły mi na wędrówce z jagodą od lekarza do lekarza, pierw byliśmy u neurologa, który stwierdził,że mała ze strony neurologicznej rozwija się wporządku, ma prawidłowe odruchy, napięcie mięśniowe w normie, tylko,że ma lewą nogę krótszą niz prawą i wysłał nas do ortopedy, oczywiście państwowo do ortopedy termin był na połowę września

więc poszliśmy dzisiaj prywatnie, ortopeda stwierdził,że noga jest krótsza nieznacznie , bo ok 1cm, ale za to zaniepokoiło go coś innego:-(, tak więc jagoda ma przykurcz mięśni w stopie lewej, a do tego spastyczność innych mięśni od kolana aż po piętę...żeby potwierdzić tą diagnozę musimy jechac prywatnie do gdyni, do lekarki, która zajmuje się takimi schorzeniami od prawie 30 lat, i podobno jest jednym z najlepszych ekspertów w tej dziedzinie....boję sie jak cholera, czytam na temat tej spastyczności i jestem coraz bardziej przerażona...:-(
a apropo zawieszanie się neurolog stwierdził,że nie wygląda mu to na napady padaczkowe, ponieważ takie napady trwają do minuty, a jagodzie zdarzają się dłuższe "okresy nieobecności" jednak kazał to wnikliwie obserwować i jakby co od razu do niego przyjechać...