reklama

jak żyć dalej...

Ja się przeprowadziłam 1 maja na Węgry. Nowy kraj, nowi ludzie, powoli uczę się języka. Mój mąż pracuje tutaj od dwóch lat i do tej pory widywaliśmy się zazwyczaj 7dni w miesiącu (jeśli były święta, to udawało się dłużej). Teraz w końcu jesteśmy razem, możemy przytulić się, gdy smutno.. Tylko czasami mam wyrzuty sumienia, że nie mogę odwiedzić grobu Synka.. i ciągła myśl w głowie, że 3 lata starań za nami, a my ciągle we dwójkę.. I myśl, że może w końcu czas, aby dać sobie spokój..? :(
 
Ostatnia edycja:
reklama
hej dziewczyny
chciałam się z wami podzielić linkiem do pewnego bloga, wpis dotyczy poronień oraz postrzegania ich przez ludzi deklarujących się jako pro-life, czyli przeciwko aborcji, autorka wpisu po 4 poronieniach... jest po angielsku więc kto jest w stanie i ma ochotę to polecam, również piękne są komentarze, wiele wzruszających historii
the lewis note: Why miscarriage matters when you're pro-life
a w kolejnym linku jest post męża autorki bloga - strata z jego perspektywy:
the lewis note: Ryan's Story -- mourning a life lost and a life changed
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry