reklama

Kącik małego smakosza

Franek prawdopodobnie też "wyrósł" ze skazy. Je wszystko i nic mu nie wyskakuje:-). Ale dalej jesteśmy na pepti. I nie daję kaszek mlecznych.
Happybeti jeszcze nie dawałam Frankowi truskawki i też się zastanawiam,czy dać.
 
reklama
Z truskawkami poczekałabym aż będą nasze, zbierane z pól a najlepiej jak ktoś ma ze swojego ogródka. W tej chwili jeszcze je sprowadzają i uczulać może nie truskawka, ale cała chemia, którą ją faszerują. Ja dawałam młodemu ponad miesiąc temu. Po słoiczku z truskawką nic mu nie było. Po mrożonych ciężko mi stwierdzić, bo wtedy miał już wysypkę. Wydaje mi się, że nasiliła się i nie wiem czy to był zbieg okoliczności, kwestia ilości (jak zrobiłam sama, to było tej truskawki więcej niż w słoiku) czy też jakiejś chemii (truskawki były kupne).
 
No ja właśnie jade do Mamy,będziemy na pewno na działeczce sie relaksować;-),jak pogoda będzie,no i tak o tych ogródkowych truskawkach pomyslałam,że może bym jej dała jedną czy dwie spróbować.Kupne nie,za dużo chemii,nie dałabym dziecku ,jak moge miec "swoje".
 
u nas już stoją ludzie z truskawkami z tym że ceny powalają. Moja mama kupiła Isi wczoraj kilka, młoda wcięła jedną ale bez szału, bo mało słodka była :-) jak na razie obserwuje czy nic sie nie dzieje. Dziś chyb spróbujemy kolejną ;-)
 
Ja oczywiście truskawki dam, tylko słusznie Aniawa zauważyła że uczulać może nie tyle sama truskawka co chemia którą są nafaszerowane i tak w większości przypadków faktycznie jest. Ja czekam na truskawki od dziadków, z pewnego źródła, może nie tak imponujące kolorem i wielkością ale wiem na 100% że bez chemii i takie zamierzam w tym roku dawać. Słoiczkowe jadł i nic mu nie było.
 
No,ja liczę,że u Dziadków na działeczce juz jakies pierwsze dla Amelki sie znajdą:tak:.
U nas w sklepiku były po 9.60,widac,że z pola,bo jeszcze troszke upiaszczone i takie ...eee.różne,małe i duże,dojrzałe i mniej.A na rynku to po 12-10 zł.
 
Nat, no zła jestem że nic o tym nie wiedziałam i nie skojarzyłam tej wołowiny z cielęciną :-( no ale cóż dałam i tyle, w sumie on ma cały czas te plamki, więc ciężko stwierdzić czy ta cielęcina mu jakoś zaszkodziła :dry: W każdym razie dzięki za uświadomienie ;-)

A podpowiedzcie mi jeszcze co do kaszek ryżowych i kleików kukurydzianych bo zakupiłam i nie wiem od czego zacząć :sorry:i kiedy i jak mu to podawać, w butelce czy łyżeczka:confused:
 
Roxannka to zalezhy jak sytuacja kupkowa u Was, ryzowe mogą działajać zapierająco, kukurydziane nie, poza tym bez różnicy. My dawaliśmy wcześniej do mleka bo Franek strasznie ulewał i tylko po to dawaliśmy żeby temu zapobiegać. Jak wyrósł z tego ulewania to mleczko dajemy samo a kaszke łyżeczką 1 raz dziennie (na kolacje). Lepiej dawać łyżeczka, zmniejszasz ryzyko próchnicy butelkowej.
 
lolisza, dzięki :* no właśnie odkąd przeszliśmy na nutramigen to kupki są twarde i zbite, dajemy mu śliweczki i wode do picia ale działa tylko na chwile :( więc ryżowa napewno odpada. Spróbuje tą kukurydzianą dać łyżeczka tak jak piszesz na kolacje :) jeszcze nad sinlaciem się zastanawiam ale nie wiem jaka to różnica :/
 
reklama
roxannka no u nas kaszka ryżowa jak i kukurydziana uczulają, z tym , że np. po risotto z hippa nic jej nie jest, także możliwe ,że jakiś składnik z kaszek ją uczula ;-)
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry