nice-girl
Fanka BB :)
Wczoraj zrobiłam małemu zakupy w sklepie ekologicznym, żeby go nie wysypało po marketowych i do tej pory mam ciarki na plecach jak pomyślę że za małą kapustkę, brokuła, 500g ryżu i 4 buraczki zapłaciłam ponad 40 zł... Masakra. Dziś od rana gotuję i będę robić serię słoiczków, bo przecież nie może non stop dyni z ryżem i kurczakiem jeść, a biorąc pod uwagę, że jest uczulony na marchewkę to już nie mam za bardzo opcji, żeby mu coś innego kupić, bo wszedzie ta marchew jest. Kurczaka mam na szczęście wiejskiego - teściowa załatwiła, no i ziemniaczki też od rolnika. Jezu niech już rosną te warzywa w ogrodzie, bo inaczej to zbankrutujemy. A tych marketowych warszawskich to się boję mu dać, bo on własnie najgorzej na chemię reaguje - na wodę i większość leków które dostawał.
No i u teściów jak byliśmy to mu ugotowałam buraczki z ryżem i bardzo mu smakowały - 4 razy jadł to i na razie nie było wysypki. Tylko potem buraczki 'swojskie' się skończyły. No ale teraz mu gotuje więc będziemy kontynuować.
No i u teściów jak byliśmy to mu ugotowałam buraczki z ryżem i bardzo mu smakowały - 4 razy jadł to i na razie nie było wysypki. Tylko potem buraczki 'swojskie' się skończyły. No ale teraz mu gotuje więc będziemy kontynuować.
