reklama

Kącik małego smakosza

Oj u nas się nie sprawdza to, że dziecko czegoś nie lubi. Po prostu jak nie chce jakiegoś smaku to może być głodna i markuje wymioty, potem się krztusi a na koniec jest totalny ryk. Jak ja bym chciała żeby Zuzik też jadła coś więcej poza dynią. Grudki też nie wchodzą w grę chyba, że w owocach to może być.
 
reklama
A u nas sie sprawdza tak jak u mamyagusi, Franek rzadko sie krzywi na nowe jedzonko, ale jesli już to krzywi sie tylko przy pierwszych łyzeczkach, potem już wchodzi ładnie. Rozmowa wzieła sie z tego, że kolezanka powiedziała ze jej dziecko nie lubi miesa, stwierdził ze niemowle nie wie co lubi a czego nie i ze to wymysły rodziców bo tak jest najłatwiej tłumaczyć. No cóż ja sie ciesze że mój Franek większość rzeczy "lubi" :)

trochę tego nie rozumiem. Wydaje mi się ,ze tak samo jak dorosły człowiek cos mu (dziecku) smakuje ,albo nie. Tymbardziej ,ze przeciez dziecko ma wiecej kubków smakowych niz dorosły człek (u którego z biegiem lat one zanikają).
 
A mi sie wydaje,że to jest tak,że dziecko po prostu jest zaskoczone nowym smakiem i "nie wydaje mu się",że to "coś",co mu mama do buzi ładuje,jest jedzeniem...z drugiej strony...na siłę bym nie pakowała,nawet trzech łyżek,bo nie chciałabym w dziecku wzbudzic negatywnych odczuc co do jedzenia...raczej starałabym sie te pierwsze łyzki jakimś podstępem przemycic- zabawiając itp.,choc tylko pierwsze- żeby sie nie nauczyło ,że trzeba je zabawiac przy jedzeniu.A jesli mimo to nie załapie i nadal zaciska buzię i pluje,to nie forsowałabym,raczej za kilka dni spróbowała ponownie.Owszem,może mu początkowo nie smakować,czemu nie?W końcu "niemowlę tez człowiek",jak głosiło dawne hasło i może miec swoje preferencje.Jednak starałabym sie dziecko przyzwyczajac do wszystkich smaków,żeby lubiło wszystko.

Choc potem różnie z tym bywa...moim chłopcom dawałam wszystko,nie dyskryminowałam żadnej potrawy czy warzywa,żeby mieli urozmaiconą dietę,ale później i tak "wyszło w praniu"- Maksio w wieku 4 lat odmówił jedzenia mięsa,bo sie go bał i brzydził...na szczęście lubił wszelki nabiał i ryby,więc tę fazę jakoś przetrwalismy.A Tomir do dzis nie przepada za grochówką,bo mówił,że "jest szorstka i drapie go w podniebienie"...:eek:.
O Amelce trudno na razie powiedziec ,czy ma jakieś gusta kulinarne,bo przeciez to,co je teraz i tak jest wszystko razem wymieszane.W każdym razie problemów z obiadkami nie mamy,wcina chetnie wszystko w dużych ilościach.Za to kaszki jedzone łyżeczką stały sie "be".No i mam problem,co tu jej dawac na II sniadanko,bo zawsze do tej pory była jakaś kaszka + owoc,a teraz nic jej nie pasuje,choc próbowałam juz różnych kombinacji...jakos zjada,choc trwa to wieki ,ale szału nie ma...:baffled:.Macie jakis pomysł może,czym jej to zastąpić?Jogurt je na podwieczorek.

AAAA!Wczoraj spróbowałam z marchewą- kupiłam słoiczek,żeby miec pewność,ze jak cos wyskoczy,to od samej marfefki,a nie od chemii.Chciałam dac początkowo kilka łyżeczek...ale tak się dorwała ,tak krzyczała i protestowała,gdy chciałam przerwac,że w rezultacie wciągnęła cały słoiczek w rekordowym tempie.No i oglądałam ją dokładnie wieczorem,buzia czysta,pod kolankami czysto,tylko na pleckach czerwona plamka...i teraz nie wiem:baffled:- czy to od marchewki,czy zapięcie rampersa może ją podrażniło...jeszcze raz obejrzę dokładnie jak wstanie,żeby miec pewność.Ale mam wrażenie,że chyba juz z marchewka jest tez ok.
 
Mi wczoraj pediatra w pracy powiedział że u niemowlaka nie ma czegoś takiego jak "nie lubie tego" tylko rodzice wymyslają :) Jak to stwierdził 3 pierwsze łyżki siłą a potem będzie jak po masle... I żeby nie było - specjalista od leczenia żywieniowego...
mi chodziło nie o to, że Pudziankowi coś nie smakuje, tylko, że nie da rady, żeby zjadł jedzenie nie zmiksowane całkiem...
dlatego HAPPYBETTI dziękuję za pomysł z sitkiem! sprawdziło się! i cieszę się, że u Was już marchewka OK. jak ja bym chciała, żeby u nas była OK, bo mój jednak preferuje zdecydowanie słoiczki, a one w większości z marchewką...
dzisiaj ruszamy z owocami w końcu
 
natolin to oby Pudziankowi owoce zasmakowały.

Nie wiem czy pamiętacie jak żaliłam się tutaj że Łukasz zwracał jedzenie o innej konsystencji niż te początkowe ze słoiczków po 4 miesiącu... a teraz zauważyłam że kawałki ryżu, bardziej zbita konsystencja nie są dla niego już żadnym problemem. Zajada już te po 8 miesiącu, potrafi sobie poradzić z chlebkiem, kawałkami mięska jak mu dajemy przy naszym obiedzie.
No i nadal nieszczęsny banan jest FUJ! Wszystko co czuć bananem zostaje zwymiotowane po jednej łyżeczce, kęsie.
 
Mała Mi,to olej te banany- widocznie nie może ich jeść,skoro wymiotuje.Tak samo miał mój kolega,dorosły juz chłopak- wymiotował po bananach,potem wyszło,że ma na nie alergię.
 
Happy moja kaszki też łyżeczkę nie, je z butelki kaszkę z mlekiem pół na pół dwa razy dziennie na II śniadanie i przed kolacją. A w ciągu dnia obiadek, owoce plus jogurt, chrupki itd. Samo mleko rano po nocy i na noc butla (ok 660 ml wypija mleka łącznie z tym co z kaszką) nie wiem czy to nie za dużo?
 
reklama
No wiecie, ja z doktorkiem nie dyskutowałam bo to specjalista od leczenia żywieniowego dzieci, do którego rodzice z maluchami z całej poslki przyjeżdżają więc stwierdziłam że sie nie bede wdawac w dyskusje na temat tego czy niemowle może czegoś nie lubić, ale fakt że wiekszość lekarzy z którymi pracuje też jest tego zdania, że u niemolaka to nie jest kwestia że nie lubi tylko po prostu nie chce tego czego nie zna. Po tych 3 łyżkach najwyraźniej już zna i akceptuje. Mówił tez żeby przy dziecku w żadnym razie nie mówić "nie on tego nie zje bo nie lubi" bo mu sie to utrwali i potem faktycznie czy lubi czy nie to i tak nie bedzie chciał nawet skosztować bo z góry bedzie wiedział że "nie lubi i koniec". Ponoć to najczesciej popełniany przez rodziców błąd i on mówi że ma pacjentów którzy są hospitalizowani bo są niedożywieni a wynika to jedynie z tego że nie zjedza np nic poza bułką. Bo nic innego nie lubią. Najwiecej dwulatków ponoć ma takie "fazy" i że to wynika właśnie z tego ze jako niemowlaki miały monodiete, a dla kontrastu są dwulatki które jedzą lasagne, szparagi, kurczaka z żurawiną i tosty z ananasem...
U nas generalnie lubi-nielubi je wszystko. Miał poczatkowo jazdy z marchewką że nie chciał to robi lam 2 dni przerwy i znów próbowałam i załapał. Poza tym je ładnie, im bardziej doprawione tym lepiej...
A od wczoraj bijemy rekordy wypijanej wody, ok 500 ml wczoraj i już 270 dziś...
 
Ostatnia edycja:

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry