A mi sie wydaje,że to jest tak,że dziecko po prostu jest zaskoczone nowym smakiem i "nie wydaje mu się",że to "coś",co mu mama do buzi ładuje,jest jedzeniem...z drugiej strony...na siłę bym nie pakowała,nawet trzech łyżek,bo nie chciałabym w dziecku wzbudzic negatywnych odczuc co do jedzenia...raczej starałabym sie te pierwsze łyzki jakimś podstępem przemycic- zabawiając itp.,choc tylko pierwsze- żeby sie nie nauczyło ,że trzeba je zabawiac przy jedzeniu.A jesli mimo to nie załapie i nadal zaciska buzię i pluje,to nie forsowałabym,raczej za kilka dni spróbowała ponownie.Owszem,może mu początkowo nie smakować,czemu nie?W końcu "niemowlę tez człowiek",jak głosiło dawne hasło i może miec swoje preferencje.Jednak starałabym sie dziecko przyzwyczajac do wszystkich smaków,żeby lubiło wszystko.
Choc potem różnie z tym bywa...moim chłopcom dawałam wszystko,nie dyskryminowałam żadnej potrawy czy warzywa,żeby mieli urozmaiconą dietę,ale później i tak "wyszło w praniu"- Maksio w wieku 4 lat odmówił jedzenia mięsa,bo sie go bał i brzydził...na szczęście lubił wszelki nabiał i ryby,więc tę fazę jakoś przetrwalismy.A Tomir do dzis nie przepada za grochówką,bo mówił,że "jest szorstka i drapie go w podniebienie"...

.
O Amelce trudno na razie powiedziec ,czy ma jakieś gusta kulinarne,bo przeciez to,co je teraz i tak jest wszystko razem wymieszane.W każdym razie problemów z obiadkami nie mamy,wcina chetnie wszystko w dużych ilościach.Za to kaszki jedzone łyżeczką stały sie "be".No i mam problem,co tu jej dawac na II sniadanko,bo zawsze do tej pory była jakaś kaszka + owoc,a teraz nic jej nie pasuje,choc próbowałam juz różnych kombinacji...jakos zjada,choc trwa to wieki ,ale szału nie ma...

.Macie jakis pomysł może,czym jej to zastąpić?Jogurt je na podwieczorek.
AAAA!Wczoraj spróbowałam z marchewą- kupiłam słoiczek,żeby miec pewność,ze jak cos wyskoczy,to od samej marfefki,a nie od chemii.Chciałam dac początkowo kilka łyżeczek...ale tak się dorwała ,tak krzyczała i protestowała,gdy chciałam przerwac,że w rezultacie wciągnęła cały słoiczek w rekordowym tempie.No i oglądałam ją dokładnie wieczorem,buzia czysta,pod kolankami czysto,tylko na pleckach czerwona plamka...i teraz nie wiem

- czy to od marchewki,czy zapięcie rampersa może ją podrażniło...jeszcze raz obejrzę dokładnie jak wstanie,żeby miec pewność.Ale mam wrażenie,że chyba juz z marchewka jest tez ok.