reklama

Kącik małego smakosza

Mlody bije rekordy w piciu. dzis wywalil 3 flachy po 210, wody z paroma ziarenkami herbatki, 60 ml soczku, na dobranoc 120 wody, a w dizen jeszcze 90 ml melisy parzonej.
I mamy zgode pediatry na probe prowokacyjna... ale mam najpierw dac jogurcik, nie wiem dlaczego, ale niech bedzie. w sumie ja mam nietolerancje na laktoze, po mleku skret jelit, a po jogurtach maslankach nic. jutro probujemy. Byc moze zwykle mleczko bedzie pil jesli skaza sie nie potwierdzi. ale koszty heh;p do tej pory 58 zl miesiecznie na mleko, a teraz huhuhuhuh;p
 
reklama
Pawel dlugo przekonuje sie do nowych smakow. Dzis np. plul pomidorowa z ryzem dalej, niz widzial. Jutro dostanie koperkowej, ciekawe, czy zasmakuje.
Generalnie wciaz je najwiecej mleka, do tego obiadek, czyli duzy sloiczek, albo pol, czasem przemyce kawalek jakiegos owoca - banana, albo ostatnio brzoskwini. Na jogurty sie obrazil i sie krzywi. Ogorki, szynka, papryka, jajecznica, kielbasa z indyka, chleb - te smaki juz zna, bo podjada ze mne przy sniadaniu i pocieszam sie, ze interesuje sie jedzeniem, wiec moze ktoregos dnia po prostu zacznie wiecej jesc.

Nie mam zdania na temat, czy dzieci moga juz w tym wieku cos lubic, albo nie. Na pewno nowe smaki sa dla nich zaskoczeniem i niektore dzieci musza sie do nich dluzej przyzwyczajac. Ale uwazam tez, ze to czesto organizm podpowiada, czego wlasnie potrzebuje. 2 tygodnie temu Pawel zzeral po sloiczku jogurtu z owocami, a teraz po lyzeczce sie krzywi i pluje. Dla mnie jest to sygnal, ze ma zapotrzebowanie na cos innego i nie wmuszam w niego tych jogurtow.
Mala mi - ja bym odstawila banana i sprobowala dac za miesiac. A jak nie bedzie chcial zjesc za miesiac, to moze faktycznie nie odpowiada mu cos w tym owocu. Jest za to tyle innych, ze jestem pewna, ze bez banan w diecie przezyje :-)
 
Wiecie co ja się tak zasnatawiam nad tymi smakami i wiecie co ja jak zawsze podaje Zuzce jedzonko to ona się wyrywa jak niewiem co jak jej dam to ma minę nie będe tego jeść, ale to właśnie te piewrsze 3 łyżki i póki co nie narzekam pięknie zajada.
A jak już się nie mieści to uderza w łyżeczkę i to znaczy koniec jedzenia ;)
 
Mam pytania do mamusiek gotujących i mrożących obiadki - czy te jedzenie rozmrożone jest ok, czy u Was też ma dziwną konsystencję? Bo ja jak rozmroziłam słoiczek z ugotowanym obiadkiem to miał konsystencję waty nasączonej wodą i średnio nadawał się do jedzenia. Może to trzeba jakimś sposobem rozmrażać? Doradźcie mi coś. Tyle się narobiłam przy tych słoiczkach a teraz taka lipa :-(
 
Nice,niektóre warzywa ,np. ziemniaki,tak źle znoszą zamrażanie,właśnie taka konsystencja dziwna sie robi.Ale to nie powinno przeszkadzać w niczym,ja jak potem podgrzewam ,dobrze wymieszam i jest ok.:tak:Rozmrażam zwyczajnie,wyjmując rano z zamrażalnika,potem podgrzewam otwarty słoiczek w kąpieli wodnej,no a potem wymieszam i juz.To jedzenie jest pełnowartościowe,nie przejmuj sie konsystencją...no,zależy tez,co Przemkowi gotujesz,bo wiem,że on nie wszystko może,ale generalnie to ziemniaki są "winne",jakoś ta woda w czasie mrożenia sie z nich wytrąca...
 
No właśnie to był słoiczek z ziemniakiem (kapustka, ziemniak, kurczak, oliwa z oliwek). Spróbuję po wyjęciu wsadzać do mikrofali albo do gotującej się wody tak jak Natolin pisze. Może rzeczywiście wtedy lepsza ta konsystencja będzie.
 
dziewczyny nie podgrzewajcie jedzenia dzieciaczkom w mikrofali.Ja wiem ze jest to wygoda ale fale w mikrofalówkach zabijają wszystkie wartości odżywcze.ja mojej starszej córce też podgrzewałam w mikrofali ale jak mi koleżanka po technologii żywienia o tym powiedziała tak mikrofala poszła w niepamięć.
 
reklama
A ja olewam :) Podgrzewam w mikrofali i Franko rośnie jak na drożdżach nie chorował ani raz więc jakieś tam witaminki i wartość odżywaczą to żarełko ma. Wszyscy twierdzą że jest okaz zdrowia więc ide na łatwizne.
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry