reklama

Kącik małego smakosza

STRIP tyle, że mój strongman to jakoś bardziej jedzeniem się interesuje niż piciem...
gruszka mu tak zasmakowała, że się popłakał wczoraj prawie jak się skończyła ;-)
 
reklama
natolinek to super, ze juz owocki macie.
moj strongmen za to kocha wylacznie mleto, kaszke, oraz rosol i inne zupki np warzywne, oczywiscie domowej roboty. dzis zrobilam podejscie do sloiczka schab ze sliwkami, to wyplul to wzdrygnal sie i rozplakal..... a jak dalam pol h po tym rosolku z mieskiem i marchewka to az sie trzasl z radosci i dzioba otwieral.... dania "stale" mojej roboty, tez jakos tam zje. ale woli zupy, albo miesko do pogryzienia. martwie sie, ze nie chce tych sloikow, bo od czasu do czasu bym dala, a takto jak mam go zostawic z A. lub babciami to gotowac musze na zas:|
wczoraj wazylam mojego wojownika:D 10.500
kto da wiecej ? ;D hehehe
 
Jeśli chodzi o obiadki to mój tak jak Wojtuś Strip słoiczków nie trawi...po prostu zasmakował w zwykłym jedzeniu i już kupnych papek (nawet siłą;-)) nie jestem w stanie wepchać mu do buzi:tak:Jeśli chodzi o picie to uważam że faktycznie że każde dziecko pije tyle ile potrzebuje i napewno mniejszy problem to wypicie więcej niż za mało (bo w takie upały mogło by się skończyć odwodnieniem).I tak w ogóle to zazdraszaczam mamą którym dzieciaczki wypijają sporo bo mojego ciężko jest przekonać do soczków,herbatek czy wody.Jedyne picie które wypija to takie które daję mu łyżeczką bo butelka czy niekapek w takim wypadku są beeeee,feeeee itp.
 
Rysia próbowałaś bidonu? Mój od kilku dni uwielbia pić w ten sposób. Mamy taki fajny bidon dla maluchów, z miękką słomką i wspaniale z niego pije. Lubi też pić z butelek z "dziubkiem", takich jak mają kubusie czy niektóre mineralne. Spróbuj ze słomką albo taką butlą. Szklanka też jest opcją, choć w naszym wypadku więcej się rozlewa niż wypija :tak: Może Miłoszek w końcu załapie, bo ileż można wciskać picie łyżeczką.
 
Strip,Rysia,skoro Wasze Dzieciaczki nie chcą papek ze słoiczków,może po prostu spróbujcie im dać słoiczek dla troche starszych dzieci?Tam składniki nie są już tak rozdrobnione no i smak bardziej wyrazisty,niz w tych dla maluszków.Ja gotuję sama,ale zawsze jakiś 1-2 mam " w razie W",bo jak np. wczoraj zapomniałam wyjąć rano z zamrażalnika ,a Amelka wyła głodna po spacerze,to byłam uratowana:).
 
No to się wypowiem, choć i wśród technologów żywności zdania są podzielone.
Na początek dodam, ze sama używam mikrofalówki, podgrzewam w niej słoiczki, ale mleka nie (no chyba ze dla siebie) póki co.

Prawdą jest co ktoś tu wspomniał że mikrofale mają wpływ na jedzenie.
W mleku znajdują się białka (na przykład kazeina - dzięki której właśnie mleko ma biały kolor) i tłuszcze. Białka mają strukturę bardzo złożoną. Tłuszcze występują w postaci kuleczek, na których powierzchni tworzą się związki białkowo-tłuszczowe (otoczki fosfolipidowo-białkowe, słynna lecytyna ma w tym udział), dzięki czemu tłuszcz nie wytrąca się z mleka i mleko jest jednolite (zemulgowane). Występuje też wiele witamin (A, D, E, B). To wszystko jest połączone wieloma zależnościami. Pod wpływem fal mikrofalowych cząsteczki wprowadzane są w drgania, struktura jest częściowo rozbijana, ale nie widać tego gołym okiem, ponieważ są to zmiany na poziomie molekularnym. Więc mleka nie zaleca się podgrzewać w mikrofalówkach, ale czego człowiek nie zobaczy na własne oczy w makro skali w to nie wierzy, więc mleko nawet na oddziałach się tak grzeje. Lepiej widać to na przykład na białku jajka które fizycznie się zetnie, czy na popcornie, który wystrzeli z hukiem... :-) Witaminy także są bardzo wrażliwe na mikrofale lecz równie wrażliwe są na działanie wysokiej temperatury! Tak samo podgrzewając słoiczki nie powinno się przekroczyć pewnych temperatur, choćby ze względu na te nieszczęsne witaminy. (Nie, ja naprawdę znam to tylko w teorii i jeszcze mi tak nie odbiło żeby siedzieć z termometrem nad podgrzewanym słoiczkiem!)

Jak coś nie jest jasne to pytajcie.

EDIT:
Grzać czy nie grzać - wybór należy do Ciebie :-)
 
Ostatnia edycja:
Ja tez podgrzewam sloiczki chociaz na opakowaniu jest napisane, ze mozna rowniez podawac w temp pokojowej i deserki wlasnie tak podaje, a obiadki podgrzewam. I czasem podgrzewam wode w butelce, ale zawsze wode, a nie mleko.
 
reklama
No właśnie E-lonko, ja tak samo - jak mleko Jusi robię to grzeję wodę w mikrofali, potem wsypię mleczko i wszystko jest gotowe w 30 sekund. Te 30 sekund wycia jeszcze jestem w stanie znieść :-D
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry