No to się wypowiem, choć i wśród technologów żywności zdania są podzielone.
Na początek dodam, ze sama używam mikrofalówki, podgrzewam w niej słoiczki, ale mleka nie (no chyba ze dla siebie) póki co.
Prawdą jest co ktoś tu wspomniał że mikrofale mają wpływ na jedzenie.
W mleku znajdują się białka (na przykład kazeina - dzięki której właśnie mleko ma biały kolor) i tłuszcze. Białka mają strukturę bardzo złożoną. Tłuszcze występują w postaci kuleczek, na których powierzchni tworzą się związki białkowo-tłuszczowe (otoczki fosfolipidowo-białkowe, słynna lecytyna ma w tym udział), dzięki czemu tłuszcz nie wytrąca się z mleka i mleko jest jednolite (zemulgowane). Występuje też wiele witamin (A, D, E, B). To wszystko jest połączone wieloma zależnościami. Pod wpływem fal mikrofalowych cząsteczki wprowadzane są w drgania, struktura jest częściowo rozbijana, ale nie widać tego gołym okiem, ponieważ są to zmiany na poziomie molekularnym. Więc mleka nie zaleca się podgrzewać w mikrofalówkach, ale czego człowiek nie zobaczy na własne oczy w makro skali w to nie wierzy, więc mleko nawet na oddziałach się tak grzeje. Lepiej widać to na przykład na białku jajka które fizycznie się zetnie, czy na popcornie, który wystrzeli z hukiem... :-) Witaminy także są bardzo wrażliwe na mikrofale lecz równie wrażliwe są na działanie wysokiej temperatury! Tak samo podgrzewając słoiczki nie powinno się przekroczyć pewnych temperatur, choćby ze względu na te nieszczęsne witaminy. (Nie, ja naprawdę znam to tylko w teorii i jeszcze mi tak nie odbiło żeby siedzieć z termometrem nad podgrzewanym słoiczkiem!)
Jak coś nie jest jasne to pytajcie.
EDIT:
Grzać czy nie grzać - wybór należy do Ciebie :-)