Hej! tydzien mnie nie bylo a Wy sie tak rozpisalyscie :-)
bylismy u dziadkow, ktorzy zajmowali sie Jasiem jak bylam w pracy (kolejne L4 byloby juz przegieciem) - wlasnie... czy jest jakas roznica czy biore L4 na siebie czy opieke na dziecko??? chodzi mi o roznice finansowa...
Jasiek juz raczej zdrowy - od srody wraca do przedszkola ;-) zobaczymy na jak dlugo.....
Moniqa! ja juz tu chyba pisalam o imprezkach... chocbys nie wiem jak wszystkim tlumaczyla ze dziecko jest uczulone na bialko mleka krowiego czy gluten jak w naszym przypadku to i tak na 99% dziecko na imprezie nie bedzie mialo czego jesc

dla wiekszosci jak dziecko jest uczulone na bialko mleka krowiego to mysla ze nie mozna mu podac tylko mleka... nie zadaja sobie trudu zeby pomyslec ze alergen (mleko) jest tez w: masle, wiekszosci margaryn, ze ciasto bylo pieczone na masle albo mlecznej margarynie, ze kotlecik usmazony na mlecznej margarynie, ze sosik zaciagniety smietana, ze w rosole kawalek krowy siedzial... Ja po jednej takiej imprezie na ktorej Jas jadl suche ziemniaki (proponowali mi stopione maselko do polania ziemniaczkow....) z buraczkami (w innych surowkach jogurt byl) woze ze soba cale menu - najpierw pytam co bedzie podane a potem robie mu bezpieczne odpowiedniki. mam w nosie ze rodzinka dziwnie patrzy jak sie rozkladam z garami, ale dziecko ma przynajmniej co jesc

nie przejmujemy sie tym i jezdzimy z Jasiem wszedzie - nawet na weselu bylismy.
co do tego ze Dawidek bedzie sie chcial to co wszyscy to sporobuj mu wytlumaczyc ze to jego jedzenie jest "specjalne" on tez jest wyjatkowy i ze tylko wyjatkowi faceci moga takie rzeczy jesc

u nas to podzialalo - byl maly problem przy prowokacji ale z Jaskiem da sie duzo rzeczy zalatwic:-) jak czegos nie moze to przechodzi nad tym do porzadku dziennego, o lekarstwa sam sie upomina tylko niedobre syropy (jak on to mawia "leśnicze" zamiast lecznicze) kaze sobie podac na poczatku zeby potem lepszymi oslodzic sie :-)