Dzięki dziewczyny.
Z doświadczenia wam powiem, że przy pierwszym dziecku to się wszystko robi niemal książkowo a potem to już... nie chucha się tak i nie dmucha i nie biegnie na każde zawołanie

Z czwórką rzeczywiście jest wesoło, szczególnie że Agatka to ma czasami takie teksty że nas powala. Na szczęście dziewczynki są już dosyć samodzielne i nawet jak jest jakiś kryzys i muszę się dłuższy czas zajmować Nikodemem to są w stanie sobie zrobić coś do jedzenia a i sobie nawzajem pomogą. No ale wiadomo jak to dzieci potrzebują przytulenia i czasu poświęconego tylko im (każdej z osobna). Niestety potrafią się tez nieźle kłócić i wtedy muszę je rozdzielać bo inaczej dochodzi do rękoczynów. Miło jednak usłyszeć, że jest się najlepszą mamą na świecie, chociaż ta mama potrafi czasami nakrzyczeć bez powodu bo akurat coś ją zdenerwowało. Nie da się niestety uniknąć takich rzeczy. Czasami jestem bardzo zmęczona albo boli mnie głowa i marze o ciszy i spokoju a dzieci akurat postanowią pograć w piłkę, poskakać albo zrobić sobie dyskotekę. Wtedy marze o bezludnej wyspie.
I jeszcze wam powiem, że jak dziecko rośnie to się rośnie razem z nim i bardzo szybko zapomina się jak to było jak jest takie małe w domu. Trzeba się na nowo przyzwyczajać chociaż na pewno niektóre rzeczy robi się już odruchowo.
No i mam jeszcze kochanych teściów którzy potrafią zabrać moje dziewczynki do siebie na kilka dni (Nikodem jeszcze za mały

) i rodzice mogą trochę odpocząć.
A że dziewczynki uwielbiają teściową to ostatnio wymyśliły, że musi częściej do nich przyjeżdżać i z nimi zostawać a rodzice będą sobie chodzić na randki.

I wiecie mam satysfakcję kiedy okazuje się, że w różnych sytuacjach zachowują się tak jak powinny, że wiedza czego nie wolno itp. Jest to dla mnie znak, że dobrze je wychowuje, że pomimo iż wydaje mi się że czasami mnie nie słuchają to już udało mi się wpoić im pewne zasady.