Ja też bym się ucieszyła gdybym dostała coś dla dzieciaczka

A to dlatego, że oprócz pięknej książki z baśniami od mojej mamy i kilku pierdółek z apteki o które sama poprosiłam bo przez net się nie dało kupić a ja już nie mogłam wychodzić z domu, to NIKT z całej rodziny, ani mój mąż, nie kupił NICZEGO dla naszego dzieciątka, wszystko od samego początku kupuję sama. Czasem mam wrażenie, że tylko ja tak o małej myślę, że chciałabym dać jej wszystko, a inni to zlewają
Jeśli chodzi o facetów to niestety, ale często zdarza im się zachować tak, jak same nigdy w życiu byśmy się nie zachowały i naprawdę cięzko to czasem zrozumieć
Nie sięgając daleko.. ja w tym roku pod choinkę nie dostałam od swojego NIC
Rok temu też nie, ale wtedy on był bez pracy więc to zrozumiałe, zrobiliśmy sobie wtedy wolne od prezentów.
Ale w tym on pracuje juz od dawna a nic mi nie kupił bo "nie miał kasy" (ale na wypad do knajpy z kolegą kasa oczywiście zawsze się znajdzie

) choć już tydzień wcześniej wiedział, że ja mam dla niego prezent, pomimo że przez miesiąc z domu nie wychodzę i nie mogłam po sklepach pochodzić.
A dziś, na domiar złego, po śniadaniu pojechał do swojej rodziny (80km), wróci dopiero jutro więc zostałam do jutra sama w domu (nasze rodzinki mieszkają 80km od Krakowa, tutaj mieszkają tylko moi dziadkowie u których byliśmy wczoraj na Wigilii).
I jest mi naprawdę przykro z tego powodu :-( :-( :-(
W dodatku rano chwyciły mnie mocne bóle w podbrzuszu i bardzo kłuła szyjka, aż zaczęłam płakać bo mnie to wystraszyło... ale on mimo to pojechał.
Wiem że ja bym go w życiu nie zostawiła w takiej sytuacji samego
A więc nie dość, że zostałam sama na te święta, to jeszcze wystraszona tymi bólami, a jakby się coś (tfu, tfu!) niedobrego działo, to nie będzie nikogo kto mógłby mnie do szpitala zawieźć
Teraz jeszcze jakoś się trzymam i tylko od czasu do czasu chlipnę w poduszkę, ale wieczorem pewnie dopadnie mnie deprecha z powodu tego wszystkiego :-(
No powiedzcie, czy Wasi mężowie też się czasem tak beznadziejnie zachowują
