Wrócilismy z niziemsko pieknej podrózy do Białegostoku. :-)
jakie lasy! Jakie brzozy, jakie slońce fantastyczne, a w maleńkich, uroczych dróżkach lesnych stoja wypasione samochody, a mieszczuchy z koszykami grzyby zbierają w przydroznych zaroslach. Niebo jak w Toskanii, cieplutko. Blok mojej sostry nalezy do znakomicie sie rządzącej wspolnoty, otoczony niebieskim płotem jak zamek fosa, żadne lumpy nie przysiadaja na rustykalnych, zakupionych przez wspólnote ławeczkach, żadne cudze koty nie sikaja w zadbane piaskownice, czy pod symetrycznie przyciete iglaki ...:-)
Apartament na 3 pietrze ma 120 m, jest dwupoziomowy, urządzony stylowo mieszczańsko. Dałam siostrze model żaglowca w prezencie, mam nadzieje, że wystarczająco nobliwy jak na biurko dyrektora archiwum:-)
Pyszny obiadek i tarty z auchan.
I już z powrotem, przez lasy, brzozy, grzybiarzy, upojny październikowy krajobraz.
teraz pije herbate melisowa i piszę do was.
Fajny to niezwykle popularny wyraz w uczniowskich sztambuchach.
Ostatnio jeden szkrab napisał mi wyraz: czży. Wiecie co to? nie? Trzy. Trzy. Trzy to jest czży.
:-)
Gosik, koty są dla mnie tym, czym dla Śmierci u Pratchetta.
"NIE MA NADZIEJI NA PRZYSZŁOŚĆ, oświadczył Śmierć.
- Więc co nas tam czeka?
- JA
- Ale poza tobą?
Śmierć spojrzał na niego ze zdziwieniem.
- SŁUCHAM?
Sztorm nad nimi osiągnął szczyt. Jakaś mewa przeleciała obok nich, tyłem.
- Chciałem powiedzieć - wyjaśnił z goryczą Ipslore - że na tym świecie jest chyba coś, dla czego warto żyć.
Śmierć zastanowił się przez chwilę.
- KOTY, stwierdził w końcu. KOTY SĄ MIŁE."
Terry Pratchett - Świat Dysku "Czarodzicielstwo"