Hej.
Ja też się boję porodu- choć to mój trzeci. Nie wiem czemu, ale u mnie cc były zawsze przy pełnej narkozie, zasypiasz i budzisz się...i już po wszystkim. Potem przynoszą malucha i dziwne, skąd się wziął. Nic nie pamiętam. Trochę surrealistycznie byłoby ze znieczuleniem, że jestem świadoma, słyszę , uczestniczę w tym...ale w sumie boje się tego, że niczego nie kontroluję, że jestem zdana na czyjąś łaskę i niełaskę...dlatego wole mieć znajomego lekarza przy sobie, najlepiej kobietkę... męża chyba bym nie chciała w tym momencie. Ja nawet teraz wstydzę się swego rosnącego brzusia, braku figury czy koszmarnej cery...nie chciałabym, żeby widział mnie w takim krwawym bagienku...Mdłości zkończyły się jak ręka uciął po I trymestrze. Apetyt wspaniały, spodnie ciążowe musiałam kupić i dwie bluzki. Próbuję dopracować do końca czerwca, bo odejść teraz ze szkoły to koszmar, muszę wystawic oceny, odbyc rady, wypisać świadectwa, arkusze ocen...gdybym odeszła na jaką biedaczke by sie to zwaliło, więc trwam. Pozdrawiam was wszystkie, nie bójcie się mnie, sama robię błędy ;D ;D ;D dzis jestem szczęśliwa jak norka w maju, bo cały dzień kopałam i pieliłam w ogrodzie, a we wtorek- uwaga- we wtorek mąż zrobi mi taras! Wyobraźcie sobie te dziesiątki skrzynek i donic, które na nim ustawię! I będę siedzieć i jeść truskawki ze smietaną!Ole!