Obejrzyj wideo poniżej, aby zobaczyć, jak zainstalować naszą stronę internetową jako aplikację internetową na ekranie domowym.
Notka: Funkcja ta może nie być dostępna w niektórych przeglądarkach.
Przypominam, że dalej nasza forumowa mama potrzebuje Twojej pomocy 💖 Jeśli możesz wpłacić nawet drobną kwotę, to prosimy zrób to Kliknij
Nie ma za co☺ mam nadzieję że dodam trochę optymizmu☺ moje ciążę były ciężkie krwawilam mocno i długo ale wszystko skończyło się dobrze☺ Tobie też tego życzę☺ musisz wierzyć że będzie dobrze☺ mi jak tylko pojawiało się krwawienie to jechalam do szpitala, mają obowiązek żeby sprawdzić i Ty będziesz spokojniejszaDziękuję za odpowiedzi![]()
Tylko u mnie jest i tak za wcześnie, żeby na USG było coś widać, więc jedyne, co mi zrobią to krew. A jak pojechałam ostatnio, to ginekolog mówi do położnej: "Zróbmy jej bhcg i będziemy wiedzieli", a ona "Ja teraz nie mam czasu, mogę jej pobrać krew ZA 2 GODZINY..." (była 22.00!!!). Poszłam obok do całodobowego laboratorium, zapłaciłam 20 zł i miałam wynik za godzinę...Nie ma za co☺ mam nadzieję że dodam trochę optymizmu☺ moje ciążę były ciężkie krwawilam mocno i długo ale wszystko skończyło się dobrze☺ Tobie też tego życzę☺ musisz wierzyć że będzie dobrze☺ mi jak tylko pojawiało się krwawienie to jechalam do szpitala, mają obowiązek żeby sprawdzić i Ty będziesz spokojniejsza
Witajcie Kobietki!
Dwa tygodnie temu zrobiłam test ciążowy i badanie bhcg i okazało się, że jestem w ciąży. To jest sam początek, lekka kreska, a wynik bety 240. W niedzielę pojawiło mi się rano lekkie krwawienie/plamienie (były to wyczuwalne i widzialne 3-5 kropli krwi). W poniedziałek miałam akurat pierwszą wizytę u lekarza, więc postanowiłam poczekać. Krwawienie znowu pojawiło się rano - tak samo, niewiele, 3-5 wyczuwalnych kropel. Żywa krew, żadnego bólu brzucha, jedynie lekki ucisk, który absolutnie nie bolał przy dotykaniu. Lekarz powiedział, że to nie jest dobry znak, a to jest sam początek, więc na usg za wcześnie. Polecił pojechać wieczorem do szpitala.
Tak też zrobiłam.
W szpitalu zrobiono mi USG, na którym nic jeszcze nie widać. Beta wzrosła do 430, czyli jakby ciąża postępowała. Lekarz naciskał brzuch delikatnie i nawet żadnego bólu nie było, więc sam powiedział, że bez sensu mnie zatrzymać w szpitalu. Znalazł torbiel na jajniku 3,15 cm. Kolejną wizytę u swojego lekarza miałam następnego dnia.
Znowu rano taka sama ilość krwi.
Mój gin przepisał mi duphaston i luteinę dopochwowo i kazał leżeć. Wizyta we wtorek (27.09.), w poniedziałek mam skierowanie na betę.
Codziennie rano mam takiej samej ilości krwawienie, jednorazowe, rano.
Jednak za każdym razem gdy widzę tą krew robi mi się źle, smutno i zaczynam płakać... Strasznie się boję. Moja mama miała ze mną w ciąży podobne problemy, doszło nawet do krwotoku... i ciążę donosiła...
Chciałam już jechać i zrobić betę sama dla siebie, żeby wiedzieć, co się dzieje, czy to leżenie ma jeszcze sens...
O ile wszyscy moi bliscy wiedzą, że ze mnie silna babka, o tyle teraz jestem totalnie załamana... To nie była planowana ciąża, zaszłam w ciążę w noc poślubną, byłam osłabiona, przemęczona... wesele, bardzo 'aktywna' podróż poślubna, lot samolotem... nie wiedziałam jeszcze o ciąży... Jednak bardzo się ucieszyliśmy z mężem, bo już pomału marzyliśmy o dziecku...
Odnawiam wątek, bo ostatni wpis widzę już 2 m-ce temu...
Czy któraś z Was miała/ma podobne problemy?...


Zaczynam dopiero 5. W poniedziałek na USG tylko lekarz stwierdził powiększoną macicę, niewielką ilość wody w podbrzuszu (normalne przy pierwszej ciąży) no i wzrastające bhcg.To ktory masz tydzień teraz?
za pół roku spotkamy się na forum dla starających