reklama

Kto po in vitro?

reklama
Ewa ja też nikomu nie mówiłam. Rodzice ciągle pytają kiedy będą wnuki, a dzieciate kuzynki odkładają dla nas ubranka....
Jestem w tym tylko z mężem. tzn wiedzą dwie koleżanki ale ostatnio kontakt osłabł, także wsparcia raczej nie mam. Dlatego całe dnie siedzę na forum. Wy jesteście moim wsparciem :)
Jesteśmy w takiej samej sytuacji
U mniemają teściowa jak byliśmy jeszcze w Polsce jak widziała ze kupiłam podpaski cytuje .....a Ty znów masz okres..... Kiedy i czy wigilie doczekamy sie wnuków to bylibyśmy tak męczące na mojapsychike ze postanowiliśmy wyjechać i tu w spokoju walczyło nasza dzidzie
 
Jak już byłam w ciąży przyjechał do nas mój ojciec i weszliśmy na temat tego rzadowego in vitro a on powiedział, że tak mało dzieci urodzili się z tego a to takie drogie to dobrze, że to wycofują i zacząl bredzić coś o mordowaniu zarodkow to z tej wściekłości sie poryczalam i mu powiedzialam, że nie byłabym teraz w ciąży gdy nie to in vitro. Potem jak rozmawialiśmy to się okazało, że on nic o in vitro nie wiedział i opierał swoje zdanie tylko o jakąś propagandę Pis-owską
 
A u mnie wiedzą wszyscy :) I powiem, że bardzo mi to pomogło :)
Choć traktują to trochę tak, a jak oni próbują to będzie wszystko ok i i tak nikt zbytnio nam nie współczuję i nie uważają na słowa ;p

Np wczoraj brat męża(na dniach urodzi się mu i mojej przyjaciółce dziecko) też sobie zażartował, że jak sobie jeździmy po klinikach i badają M. tego na dole to nie mówia, ze to bardzo duży olbrzym (Bo zawsze sobie żartujemy, że ma dużego tzn. on sam kiedyś po pijaku tak powiedział:p)

No, ale w takiej sytuacji jak się leczymy nei jest to zbytnio na miejscu moim zdaniem... Tym bardziej, że właśnie jechałam po M., bo jechaliśmy do kliniki po dokument z dwóch nieudanych in vitro.. i nie dość, że opowiadali co tam na badaniu jak malutka sięczuje itp itd, że niedługo poród, to jeszcze z takim tekstem... Jakoś tak przykro się zrobiło, że mnie to tak boli, oni tacy szczęściwi, a tu takie żarty na ten temat..

Ludzie nie mają wyczucia.. choć ten brat to złoty facet.. nawet bliscy tego nie zrozumieją.. bo po prostu nie wiedzą jak to boli..

kachna, masakra.. szkoda słów.. Właśnie tak robią ludziom wodę z mózgu...
 
Ostatnia edycja:
czasem też mam ochotę uciec od tych rodzinnych spotkań ;) non stop jakieś okazje: urodziny kuzynki, dzień babci, rocznica rodziców, imieniny wujka itp:eek:
Ostatnio już nawet myślałam czy nie powiedzieć rodzicom, ale po tragedii która miała miejsce u mnie pod koniec roku uznałam, że wszyscy mają już dosyć zmartwień, smutków i stresów. Daruję sobie.
Z resztą nie zniosłabym chyba ciągłego "sterczenia" nade mną; telefonów, troski, pytań itp...
Także ta nasza "samotność" w temacie - to trochę na własne życzenie. Ale tak wolę
 
Ostatnia edycja:
Jak już byłam w ciąży przyjechał do nas mój ojciec i weszliśmy na temat tego rzadowego in vitro a on powiedział, że tak mało dzieci urodzili się z tego a to takie drogie to dobrze, że to wycofują i zacząl bredzić coś o mordowaniu zarodkow to z tej wściekłości sie poryczalam i mu powiedzialam, że nie byłabym teraz w ciąży gdy nie to in vitro. Potem jak rozmawialiśmy to się okazało, że on nic o in vitro nie wiedział i opierał swoje zdanie tylko o jakąś propagandę Pis-owską
Moi myślą podobnie ze to dzieci chore sie rodzą ze mordują
Powiem brzydko tak samo myślą jak PiS mówi
 
reklama
Ciągle tylko słychać o mrożeniu zarodków jak bysmy ich mialy zamrozonych po 20ale popatrzmy tak naprawdę nie każdej udaje się mieć chociaż jeden zamrozony np. Ja nie miałam nigdy ani jednego. Cześć dziewczyn jak ma 2-3 to jest sukces i większość po nie wraca to gdzie tu to mordowanie zarodków
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry