Obejrzyj wideo poniżej, aby zobaczyć, jak zainstalować naszą stronę internetową jako aplikację internetową na ekranie domowym.
Notka: Funkcja ta może nie być dostępna w niektórych przeglądarkach.
Tak Madziu we WrocławiuNajki bo już nie pamiętam do Wrocławia jeździsz?
No ja też kochana we Wrocławiu; )) Panie w recepcji są nowe,ponad 2 lata temu były inne kobitki.Dokładnie!
No nie ma Monia..nie ma. Patolki rodzą dzieci i je porzucają. Ci, którzy ich pragną - nie mogą ich mieć. Likwidują dofinansowanie na in vitro ,a dają 20mln Rydzykowi... Chore.
Ale nastawienie jest bardzo ważne...z resztą nie będę Ci tego tłumaczyć, bo dobrze o tym wiesz. Spróbuj podejść do tej szansy, jak do czegoś nowego. Inna klinika, nowy lekarz...z nowym spojrzeniem na sprawę. Pomyśl sobie, że właśnie tym razem będzie inaczej i się uda! A nie łamiesz się już na starcie. Bądź twarda mała :*
Tak Madziu we Wrocławiua Ty ?
Madzia ja leczenie zaczęłam prawie rok temu w Invimedzie. To dr Gizler zdiagnozował u mnie przyczynę niepłodności..ale klinika nie miała środków, wiec trafiłam do Invicty i tam zostałam zakwalifikowana do MZ. Chyba jakoś w marcu/kwietniu.Najki powiedz ty też na MZ?? Kiedy wogole zalapalas się do rządowki?
Rozumiem; ) ja załapałam się w 2013 i teraz normalnie podchodzę,został mi ostatni zarodek i 2 komorki. Kochane jeśli teraz się nie uda to co byście poradziły, próbować zapładniac kom.czy zacząć od nowa stymulacje i wyprodukować nowe jajeczka,do czerwca powinnam zdążyć??? DMadzia ja leczenie zaczęłam prawie rok temu w Invimedzie. To dr Gizler zdiagnozował u mnie przyczynę niepłodności..ale klinika nie miała środków, wiec trafiłam do Invicty i tam zostałam zakwalifikowana do MZ. Chyba jakoś w marcu/kwietniu.
Witamy w klubie,ja do tego jeszcze kolatanie serca i trzesawka jak u alkoholika,trzymaj sie i zapewniam Cie,ze nie oszalalasHej :*
uff dziewczyny kamień z serca, myślałam, że zwariowałam !!!!
opowiem w skrócie, od jakiegos czasu wspominałam Wam o tym, że ogarniają mnie dziwne słabości,do tego doszedł częsty odruch wymiotny no i od soboty stany lękowe i wzmianki depresji, doszło do tego, że bałam się wysiąść z auta.... serio myślałam, że w głowie mi się popieprzyło... wczoraj rano stwierdziłam, że objawy nasilają sie przy braniu progynova, poleciałam na wizytę do profesora, opowiedziałam mu o wszystkim i wspólnie stwierdziliśmy,że to skutki uboczne brania tej progovy... wrrrr a już postanowiłam w takim stanie psychicznym, że odpuszczę sobie transfer na minimum kolejne pół roku... :/
profesor zbadał mnie , powiedział, że pięknie zbudował się śluz w macicy i, że według niego pięknie zaczynam się przygotowywać do transferu, mam spróbować wytrzymać z tymi lekami do czwartku i wtedy znowu kontrola i jesli nadal bede miała te objawy pomyślimy o alternatywie.
po 13 będę dzwonić w sprawie wyników progesteron itd to dam Wam znać ...
a tak apropo miała któraś z Was tez takie skutki uboczne przy braniu progynova?
ja przy pierwszym transferze nie przypominam sobie aby takie sytuacje miały miejsce .
sciskam kazda z osobna
podobno zrównoważona Anka![]()
Moniusia jeszcze raz Ci pomarudze; ) kochana nie poddawaj się nigdy!!!!!!! Ja wiem ze jestem już w innej sytuacji bo mam dziecko ale ja też o niego długo walczyłam i gdyby nie ivf to nie było by go na świecie. Uwierz mi ze dla takiego słowa jak "mama" warto się nie poddawać,wylać milion łez, setny raz się rozczarować ale walczyć do końca. Kochana uwierz w to.Ja też kupiłam dla bliźniaków śpioszki przed pierwszym podejściem, ale niestety w moim przypadku to tylko zapeszyło...
Po pierwszym i drugim podejściu ze śmietnika ratował je M. tak samo jak gasił palące się zdjęcia zarodków ;p I nosi głupek w portfelu ;/ No, ale poczekam do tych trzech razy sztuka jeśli się nie uda - ciuszki lądują w koszu i żadnych rzeczy i ciuszków dziecięcych w moim domuCzas będzie zapomnieć
już zaczynam się nastrajać na życie bez dziecka...