reklama

Kto po in vitro?

reklama
moniusia - tak, lekarka od początku mi zalecała aktywację komórek i embrioskop. To drugie polega na tym, że hodują zarodki w urządzeniu, z którego nie trzeba ich wyjmować, by obejrzeć pod mikroskopem, tylko embrioskop ma już wbudowany mikroskop.
Co do aktywacji komórek, w końcu tego nie miałam, bo przed punkcją wyszło, że musiałam być u innej lekarki i ta powiedziała, że jest mi to nie potrzebne, bo aktywację stosuje się przy komórkach, które mają problem z zapładnianiem się, a u mnie nie ma tego problemu. Dopiero później wychodzi problem z rozwijaniem się zarodka. Suma sumarum nie miałam aktywacji. A polega to na tym, że komórki wsadzają do jakiegoś specjalnego płynu, coś w rodzaju odżywki, która pobudza je do życia, rozwoju itd. I kosztuje 840 zł.
 
reklama
Dzień dobry .
Tak jechałam sobie do pracy i myślałam jakie jesteśmy na tym forum różne jakie mamy inne podejście do sprawy .Ja na przykład jestem dumna z siebie ze podchodzę do in vitro i walczę jak lew i jak już zajde i urodze to nie będzie to tajemnica dla nikogo ze moje dziecko jest z in vitro. Nie mam też styczności z ludźmi którzy by mówili źle o in vitro albo że dzieci są dziwne. .... a jak taki się znajdzie w moim otoczeniu to zbluzgam i to będzie nasze ostatnie spotkanie
Miłego dnia życzę
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry