reklama

Kto po in vitro?

sylha witaj:):)Ja ten sam problem:)...tzn. mąż bardzo złej jakości nasienie i jesteśmy po in vitro, ja mam córkę z poprzedniego małżeństwa, aczkolwiek w trakcie badania histeroskopii usunięto mi zrosty które mogłyby zakłócić udane in vitro....no i teraz czekamy na synka:)....mnie przygotowywano trzy cykle, pierwszy wszelakie badania, drugi tabletki anty na wyciszenie i trzeci to już było konkretne podawanie leków :):):)Także bądźcie dobrej myśli...:)powodzenia!!!!
 
reklama
Ojcie panie ja cię proszę- ale procedura!!!!!Ja do inseminacji miałam, jako,że dostałam się do lekarza w 1dc to najpierw badania hormony toxo i qrcze nie pamiętam tego 3, w następnym cyklu badanie drożności jajowodów i potem IUI, ael tu...
A leki gdzie kupujecie? Mi znajoma mówiła, że taniej jest w Czechach.
 
ISIA dzięki za troske
juz jestem dziś wróciłam ze szpitala i przykro mi ale poroniłam, po tym jak dostałam skurczy i krwawienia , czułam sie paskudnie ale mam oczyścic sie samo przy okresie jak coś zostało bo od soboty non stop leciało ze mnie. więc dziewczyny z każdym bólem albo jak coś nie tak to do lekarza od razu. nie czekać ze przejdzie, trudno może i przesadzam ale juz nie dam sie odstawiac ze jeszcze jest czas itd. bede bete robić co 3 dni bo mam dość mądrości lekarza, bo ja miałam badanie w czwartek , póżniej w poniedziałek i było ok a za 4 dni było żle wiec myśle że wszystko wyleciało ze mnie w poniedziałek po tym jak zrobiłam badanie. napłakałam sie już dziś dość i nie wiem co dalej bede na l4 - 2 tyg. wiec bede miała czas na przemyślenia. trzymam kciuki za wszystkie ale lepiej dmuchać na zimne niż później żałować. ja nie wiem co było powodem u mnie bo nic takiego nie robiłam.:-(
 
sakmi1 bardzo mi przykro..rozumiem Cię nawet nie wiesz jak dobrze.. półtora roku temu zaszłam naturalnie w ciążę.. robiłam bete i wogóle ok. nagle plamienie..krwawienie..i poronienie..więc bardzo dobrze Cię rozumiem.. bardzo mi przykro..trzymaj się jakoś..jestem z Tobą..tule..:-(
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry