reklama

Kto po in vitro?

reklama
Bardziej psychicznie. Fizycznie - gorsze rzeczy przeżyłam, więc te zastrzyki i napuchnięty brzuch to i tak pikuś.
Ale wahania nastroju mam spore. Ogólnie mam (miałam) bardzo pozytywne nastawienie do tej próby. Ale teraz przyszły te czarniejsze myśli, tj. że przecież może się zdarzyć tak, że znów się nie uda...

ehh skąd ja to znam...ciągłe kombinowanie i wieczne ściemy, żeby wyrwać się na wizytę..

Huśtawki nastrojów są pewnie spowodowane przez hormony. To już końcówka. Chociaż z drugiej strony życzę Ci kolejnych 9 miesięcy takich huśtawek :)
Dla pocieszenia-mi dziś łzy poleciały, gdy usłyszałam "Hymn o miłości"... :) Może dlatego, że mój brat za 2 tygodnie bierze ślub i mam im to przeczytać, a rok temu to on czytał to na naszym ślubie.
Co nas nie zabije, to nas wzmocni! Strach jest-już zawsze będzie nam towarzyszył, ale czarne myśli zostawiamy na później, a teraz koncentrujemy się na naszych jajeczkach, z których będą kropki. Głowa do góry!
 
Falka wywołuje Cię.
Ty rozmawiałas ze swoim dr o zwolnieniu po transferze? Właśnie się dowiedziałam (nie potwierdzone informacje), że u nas nie dają już zwolnień po transferze. Nie mogą. Ostatnia kontrola narobiła bigosu. :/
 
hej.. u mnie po pierwszym monitoringu lipa na maxa, dostalam podwojna dawke i kolejny monitoring, dalej bieda.. dzisiaj 12ty zastrzyk i jutro ide sprawdzic czy cokolwiek poszlo.. no ale nie czuje nic a nic.. :-(
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry