bulka6
Zaciekawiona BB
Ania współczuję ci bardzo, ja też zawsze drżałam żeby moje mrożoneczki się rozmroziły, nawet pytałam lekarza czy wszystkie się rozmroziły to on mi powiedział że jak doszły i przetrwały do stadium blastocysty to napewno sie rozmrożą. Cholera wie jak to jest z nimi?Niby pokazywali mi te blastusie na monitorze i powiedział że jeden jest słabszy a drugi silniejszy ale co dalej się w srodku dzieje to już nikt nie wie
To taka loteria czasami dziewczyny zachodziły w ciąże ze słabszymi zarodkami a lekarze dawali im nikłe szanse
Roxii wiem że to co przeżywasz jest straszne, staneliscie przed taką trudną decyzją że napewno jeszcze długo sie z niej nie otrząśniecie,mam nadzieje ze wzajemne wsparcie wam w tym pomoże. NA tym świecie jest tyle niesprawiedliwości i tak jak napisała MI MI my musimy patrzeć na uśmiechniete twarze kobiet w ciąży, pary kupujące ubranka, pchajacych wózki rodziców. Jednak my leczymy się już tak długo że dla mnie stało sie to bardzo obojętne, naprawdę!!!Myśle sobie wtedy że przecież oni cieszą sie ze swojego szczęscie tak jak ja bym sie cieszyła i nie mogę tak negatywnie myśłeć bo to jeszcze gorzej na mnie wpływa. Zawsze staram sie uśmiechać i "udawać"że jestem szczęśliwa gdy następna koleżanka zachodzi w ciąże i rodzi(ale wśrodku zawsze jest smutek)ze to znó nie ja!!!NIe mogłabym też nikomu źle życzyć albo być zawistna bo myśłę że jak kiedyś zajdę w ciaże to chciałabym aby wszyscy cieszyli sie ze mną naszym szcześciem, tak to świat jest stworzony ze niektózy maja coś co chcą na pstryknięcie palca a niektórzy tak jak my muszą przejść dłuuugą drogę i walkę ze sobą. WSzystkie bedziemy mamami zobaczycie nie teraz to jeszcze trochę poczekamy
Moim lekarstwem na to żeby nie zwariować to szukać sobie nowych zajęć uprawianie sportu bo jak sczłowiek za duzo nie myśłi to lepiej dla niego i jego otoczenia
Pozdrawiam kobietki w ten piękny dzionek
Żyjemy w chorym kraju, musimy płacić za wsztstkie leki i procedury i nikogo to nie interesuje a mimo to zbieramy pieniądze i walczymy ile sił
cholera, no trzymaj się kochanieńka, ehhhh aż jakąś złość poczułam!