reklama

Kto po in vitro?

reklama
Naturalnie próbujemy między procedurami. Wcześniej staraliśmy się 1.5 roku, ok. 7 miesięcy z monitoringiem i wspomagaczami.Owulkę mam co miesiąc( testy, temp., ból owulacyjny), ale niestety niska rezerwa pewnie jest przyczyną. Jajka są ok.( te wymiarowe, ktore pobierali zawsze były dobre). Dziś też próbowaliśmy, ale chyba tylko po to, by się całkiem nie zalamac. Jajka pękły wczoraj o 20.30, a seks dziś o 10.30. Za późno :(((
Kurcze, przykro ,że tak szybko pękły. Moja koleżanka też tak miała któregoś razu, ból niesamowity i nikt nie wierzył, że mogły pęknąć , a jednak.....
Nie załamuj się, musi się w końcu udać. Ja na poprawę rezerwy biorę dhea eljot 25 mg rano i 50 mg wieczorem, jeszcze jest inolofik chyba tak to się piszę niektóre dziewczyny sobie go chwalą.
Musisz trafić na dobrego lekarza, takiego, który będzie chciał Ci pomóc, bo każda z nas jest inna i wymaga indywidualnego podejścia.
Wiem porażki nie są fajne, do tego ten czas, ale nie myśl o tym uda się i dasz radę , bo dlaczego Tobie ma się nie udać? Miłego dnia i dużo pozytywnej energii przesyłam.
 
Nie wiem jeszcze jakim ale myślę że jednak krótkim bo jednak trzy miesiące organizm odpoczywał w tym będę cykl miał sztuczny więc nie produkował jajek. Szczegółów dowiem się pewnie we wtorek ale mam nadzieję że od razu wejdę w zastrzyki żeby psycha mi nie siadła że znowu mam czekać jak te ostatnie trzy miesiące. Ostatnio lekarz mówił że przy moich wynikach to krótki. No cóż zobaczymy...



Zmieniłam zaraz po tej fatalnej stymulacji na Mercika i chcę u niego zostać. Od razu zamierzam mu to powiedzieć że chcę żeby w pełni mnie prowadził.



Ja wczoraj przeryczałam pół dnia, dziś całą noc ale jak wstałam powiedziałam KONIEC! Muszę walczyć o dziecko i ch...j z tym że mi źle muszę zadbać o organizm więc i o spokój.
Kochana MUSI nam się udać!!!
Zrobienie planu powiem Ci że bardzo pomaga. Po pierwsze ja zaczęłam od głupiej rzeczy jak spisanie na kartce wszystkich leków jakie mi z różnych stymulacji itp zostały dokładnie nazwy, ilość tabletek itp. takich jak dupek, luttagen, estrofem, encorton, heparyna itp. bo mam tego jeszcze sporo a potem za każdym razem mi przepisują i niepotrzebnie wydaję kasę. Po powrocie z drugiej bety (u nas w klinice obowiązkowe potwierdzenie że się nie udało) spiszę wszystkie pytania do lekarza i leki o które mam zapytać bo słyszałam że pomagają czy badania (np. skurcze macicy).
No i przede wszystkim od razu umówiłam się na wizytę. Babka chciała mnie wpisać dopiero na 16.10 ale powiedziałam jej że nie ma takiej opcji. Ściemniłam że lekarz kazał mi przyjść zaraz jak okaże się że transfer się nie powiódł i że nie będę tyle czekać bo stracę szansę na stymulację w tym miesiącu i że to mnie nie obchodzi ale ma mnie wcisnąć na pierwszą możliwą wizytę na początku przyszłego tygodnia no i jakoś znalazło się miejsce już we wtorek. Musimy o siebie walczyć. W ch..j kasy tam zostawiamy i nie mogą nas traktować jak w przychodni z czasów PRL.
MoKa fajnie ze Ci juz lepiej i ze zawalczylas o wizyte! mi zrobienie planu zawsze pomaga. Chodz dzis mam sama jakis gorszy dzien ale jade zaraz na weselicho i jutro cala sala moja i stól wiejski ( mam nadzieje ze bedzie ) bede okupowac. Bimber i ogóry moooje! !!
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry