reklama

Kto po in vitro?

reklama
Lolitka, trzymam kciuki,że się uda.

my też podchodzimy do naszego pierwszego INF-ICSI, gdyż u męża jest tylko 5% o prawidłowej budowie.
Ja staram się nastawić,że się uda.
Może to na wiele się zda ale codziennie proszę Boga by się udało.
 
Ostatnio edytowane przez moderatora:
Lolitka! Ja wczoraj przeżywałam takie rozczarowanie. Ale u Ciebie nie jest wszystko stracone! Jeszcze masz dużą szansę na powodzenie. To są Twoje słowa, że wystarczy tyko jeden złoty strzał!

Witaj POLET30!
Ja leczę sie w Białymstoku. Mam za sobą jedno podejście i 3 nieudane inseminacje oraz laparoskopię. Na razie bez skutku. Życzę Ci więcej szczęścia!
 
Ostatnio edytowane przez moderatora:
Lolitka szanse są, wierzymy więc za powodzenie "akcji" :)
Basia będziesz podchodziła teraz do programu ? A tak w ogóle to jesteś na wątku artemidkowym na bocianie ? ;)
POLET30 witaj :)
 
jest ***..owo
tylko 1 embrion przetrwal do dzis, i to sredniej jakosci

lolitka jakiej jakości? zreszta pamietam jak mnie pocieszałaś, moje dwa też nie były dobre 9b i 3d, a któryś skubaniec kochany przetrwał i ten twój też może byc twardzielem. więc głowa do góry, będzie dobrze. kciuki zaciśnięte i tyle ludzi przesyła pozytywne fluidy, więc musi byc dobrze.


CZEŚĆ DZIEWCZYNY:)
jestem tutaj nowa i jeszcze nie wszystkie posty i odpowiedzi przeczytałam ale już chciałam się zapytać Was czy któraś z Was miała ICIS?....w mojej rodzince(ja, mąż + 2 fretki:)to mój mąż ma problem, a konkretnie ma 1% ruchliwości plemników(mąż ma 27 lat) dodam że jest ich normalna ilość, mają ogonki, wygląd prawidłowy tylko są strasznie leniwe!!!
Staraliśmy się o dzidzię prawie 3 lata(minęło w lutym) i jakoś nie wychodziło więc poszliśmy do GP a ten skierował nas do specjalisty od niepłodności i planowania rodziny,przeszliśmy serię badań z nastawieniem że to ja nie mogę mieć dzieci(zawsze chorowałam na jajniki,torbiele,zapalenia itd)i tu niespodzianka okazało się że to mój mąż ma największy problem!!!...powtorka badań po kolejnych 3 miesiącach i bez zmian ,ja jestem po laparoskopii-mieli mi usunąć jajowód i torbiele :(ale w czasie zabiegu okazało się że jest wszystko w porządku i nic nie usuwali!!!:)
W październiku 2009 roku otrzymałam list z kliniki in vitro że zostaliśmy wciągnięci do programu ICIS i że max.czas oczekiwania trwa 12 miesięcy na zabieg:)))
I.teraz moje pytania:
1. czy któraś z Was miała ICIS w UK?
2.jak długo czekałyście na zabieg?
3.ile zarodków miałyście exportowanych?(dodam że mam jajeczkowanie:)

oj na razie tyle z mojej historii !czekam z niecierpliwością na odpowiedzi i wracam do postów :)

POLET ja mialam ICSI w UK, a konkretniej w Manchesterze, czekalismy dos dlugo bo 1,5 roku od pierwszej wizyty, ale to dlatego, ze mieli remont i bałagan i pogubili moje papiery. ale warto było czekac :-):-):-):-) Kati, ktora bedzie teraz podchodzic w tej samej klinice co ja mowila, ze teraz srednio sie czeka 6 miesiecy (a przynajmniej tak mi sie zdaje). miałam transfer dwoch zarodkow, ale to dlatego, ze więcej nie przetrwało do drugiej doby. generalnie polityka jest taka, że jak masz wiecej niż 3 zarodki w miare dobrej jakości to transferują jeden, a reszte mrożą. jak masz 3 lub dwa to transferuja dwa (chyba, że sama zadecydujesz, że chcesz jeden), ale tego jednego nie będą już mrozic. w szkocji moze sie to troche roznic, ale generalnie oni chcą wykluczyc ciaze bliźniacze, bo to zawsze większe obciążenie dla kobiety i służby zdrowia i transfer dwóch zarodków nie jest zalecany.
 
dzieki dziewczyny... co ma byc to bedzie. nie rozpaczam bo co mam rozpaczac... na dwoje babka wrozyla - uda sie badz nie uda
zarodek nie jest najgorszy... tzn troche powyzej sredniej.
 
reklama
Lolitka
Głowa do góry! Jeden konkretny i marzenia się spełniają :-) Bądź dobrej myśli. Ja nadal mocno trzymam kciuki i wierzę, że Ci się uda.

POLET30
Byłam zakwalifikowana w UK do ICSI, mój facet miał podobny problem, jak Twój. Budowa ok, ale wolne strasznie. Zanim doszło do całej procedury tyle się naczytałam, że trochę poeksperymentowałam na moim :-) Ale się opłaciło, bo parametry znacznie się poprawiły i to do tego stopnia, że lekarz zalecił tradycyjne ivf, a nie ICSI :-) Sekret polegał na tym, że mój facet łykał codziennie jedną tabletkę cynku i kupiłam mu dodatkowo preparat Maca. Kiedy mu podawałam te witaminki śmiał się ze mnie, że kombinuję coś na własną rękę. Jak lekarz po badaniu nasienia powiedział jaki jest wynik, to :szok: No i się bardzo cieszył :-) Ja zresztą też.
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry