reklama

Kto po in vitro?

reklama
Dziękuje Ci kochana za dobre słowo. I nadzieje ze jeszcze moze byc pięknie. W ogóle ostatnio obejrzałam „Plan B” Debskiej i słucham non stop Darii Zawialow z jej interpretacja „Jeszcze w zielone gramy” i czekam na moment kiedy i ja odbije sie od ściany [emoji4]


Napisane na iPhone w aplikacji Forum BabyBoom

Mam koleżankę, która za męża by życie oddała. Starali sie nawet o dziecko (in vitro-problem po jej stronie), ale "cudowny" mąż zamiast ją wspierać, zaczął przyprawić jej rogi:( Był szybki rozwód, koleżanka była załamana bo została z niczym (mieszkali u niego), poszła na terapię i...nie ta dziewczyna:) pewna siebie, zadowolona z życia, szybko stanęła na nogi, poznała super, super faceta, który by jej nieba przychylił:)
Z perspektywy czasu pierwsze małżeństwo to zły sen (i nie chodzi o zdradę, ale ogólnie jakie relacje były między nimi wczesniej).
Nie ma tego złego...
 
Dobre pytanie. Na razie jestem na etapie traumy i wyprowadzki męża wiec nawet nie wiem jak to prawnie wyglada. Dziewczęta! Wie która co w takiej sytuacji kiedy sie rozwiedziemy?


Napisane na iPhone w aplikacji Forum BabyBoom

Możesz go transferować, ale on musi podpisać zgodę i wziać na siebie ojcostwo. W przeciwnym razie chyba trafia do adopcji. Powinno to być napisane w umowie, jaką podpisywaliście w klinice.
 
Dziewczynki, niekoniecznie musimy tylko o tym gadać, ja bym chyba sfiksowała :D Po prostu - pytam co w pracy, co by zjadł na obiad, co będziemy robić w weekend, "obgadujemy" kogo się da :D ot, takie zwykłe tematy też się przewijają :) o procedurze w trakcie procedury (przygotowań do transferu, po transferze) rozmawiamy jak najmniej, chociaż mój akurat po transferach codziennie pierwsze co po powrocie z pracy pytał jak się czuję, chyba chodziło mu o "objawy" ;)
To tez dobra opcja taka rozsądna. Ahhh moze wlasnie bede bardziej empatyczna dla niego.
 
U nas też się zdarzało... każdy gdzieś w środku ma ten żal nie tak do osoby tylko właśnie do całej sytuacji i tego,że to akurat my się w niej znaleźliśmy. Na szczęście u nas jakoś etapy zwatpienia przychodziły na zmianę, raz ja ciagnelam M do góry,raz on mnie. Teraz jest chyba troszke gorzej,bo teraz przerażeni jesteśmy obydwoje na raz. Kazdy ból brzucha,plamienie, wizyta u lekarza... w naszym przypadku wygląda to zupełnie inaczej niż w sytuacji "normalnej" ciąży

Kochana, czy to nie Ty mi pisałaś, że "limit pecha już wyczerpany" ? :). Teraz musimy się cieszyć tym co już udało się osiągnąć i dawać nadzieję i wsparcie pozostałym dziewczynom.
 
O Was zapomnieć? NIGDY [emoji16] Podczytuje, ale wiesz - nie sposób wszystkiego nadrobić, a ja ciekawa jestem czy brzuszki zdrowo rosną [emoji6]
U mnie sie dzieje. Ale póki co to nie ma sie czym chwalić bo podjęliśmy z mężem decyzje o rozstaniu. I jestem na etapie ze maz szuka mieszkania. Wiec mam 33 lata i zaczynam życie raz kolejny od zera... No i wizja ciąży to ho hoooo i jeszcze trochę.
Jedyny plus jest taki ze dzis wieczorem wsiadam w pociąg i jadę nad morze. Odpoczac. Książkę poczytac. Pouśmiechać sie do siebie. W końcu. Bo łez mam juz po kokardkę


Napisane na iPhone w aplikacji Forum BabyBoom

Po każdej burzy wychodzi słońce. U Ciebie też tak będzie, potrzeba tylko czasu. Dobrze, że myślisz o swoich przyjemnosciach, wyjedziesz i będziesz miała czas dla siebie, na przemyślenia, na odpoczynek. Moim zdaniem nic w życiu nie dzieje się bez przyczyny, nawet jeśli początkowo nie widzimy w tym żadnego sensu. Trzymam kciuki, żebyś wróciła do nas za jakiś czas z informacją o znalezieniu prawdziwego szczęścia.
 
hej dziewczyny mam pytanko jestem po transferze 16 dni po beta wynosila 2034,44 dziś powtorzylam tzn 18 dnia i jest tylko 2992,11 progesteron 64,2 ng/ml biore estrofem 2mg 3*1 , luteina 3*2 i lutinus 3*1 co to może oznaczac ?
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry