Płacze przez Was...albo dzięki Wam. Powiem Wam szczerze ze ja po stracie ostatniej ciąży do dzisiaj siostry się nawet raz nie zapytałam jak się czuję itp , byłybysmy w tym samym tyg ciąży

na początku jej unikałam traktowała jak zło...dlaczego?? Chyba dlatego że nie przyszła i nie okazała mi współczucia żadnego. Wczoraj ze strychu wyciągnęła ubranka dla małego i jakoś wspomnienia wróciły

łzy się zakreciły, wiem jedno do niczego nie wolno się zmuszać bo to jest najgorsze.
Teraz jestem w kolejnej ciąży, liczę na to ze moja dzidzia ma się dobrze...a jak nie to nie wiem co będzie dalej , nie wiem jak sobie z tym poradzę moja siostra urodzi zdrowego syna , którego wcale nie pragnie za mocno i nawet o niego za bardzo nie walczyła a ja... oj szkoda słów.
Ale koniec biadolenia, co ma być to będzie , przeszłość powraca ale my jesteśmy mega silne i damy radę

wierzę w swojego dzidziusia, dzisiaj chyba słodkie mu nie smakowało ale nie oddałam , tylko chodzę i bekam jak krowa , bo szkoda leków wymiotować
