Molla - ja też zawsze marzyłam o parce :-) musi być Ci teraz wyjątkowo ciężko - ja w takich sytuacjach tłumaczę sobie, a może nawet wmawiam, że ta para przeszła przez to samo i że zasługują na to, żeby mieć dziecko (choć to raczej nie wiele daje - pozwala tylko na to, żebym w jednym kawałku doszła do domu - zanim się rozsypie...)i też mam wrażenie, że całe życie to jeden wielki cykl - pierwszy tydzień wielka depresja, płacz o każdej porze i bez żadnego powodu, kolejne to starania-bo może tym razem stanie się cud, a kolejny to nadzieja, że ten cud się zdarzył i od początku..., ale dopóki starczy nam sił będziemy walczyć
???
ja to już WETERAN Musimy walczyć póki starczy sił:-(
te 100 km mogę codzień dojechać, długi urlop nie wchodzi u nas w grę, taka robota, szef i tak wyrozumiały, że nas tyle "trzyma" na tyle wyjazdów i tyle czasu, ROK, DWA, TRZY, .....
szef
.
w nastepnym laboratorium wynik mial byc na poniedzialek. ale zdecydowalam,ze chyba Ktos nade mna czuwa i chyba mam tego testu nie robic.czekam do poniedzialku mam badanie w gamecie,ale chyba sie wykoncze. to dopiero jest stres:-(