reklama

Kto po in vitro?

A kolejna rzecz to taka że nawet te bardzo ładne zarodki nie muszą się zagnieżdzić i zostać z nami. i odpowiedzi dlaczego to już od nikogo nie uzyskałam:sorry2:. teraz jem te wszystkie mikroelementy i witaminy podane min. przez Zosię i zobaczymy co będzie. czekam na@ i zaczynam od encortonu i estrofemu
 
reklama
Matram, ja miała dwie stymulacje w Invikcie i na pękanie dostałam Choragon 5000. Tylko, że u mnie nic nie pękało. Czytałam, że inne dziewczyny mające problem z niepękającymi pęcherzykami startowały od dawki 1000 i więcej. Czy tak trudno było dobrać odpowiednią dawkę?! No ale po co się wgłębić w problem pacjenta. I tak wróci na następną stymulację, a to dla nich czysta gotówka.
 
Dziewczyny pierwsze 5 jest kluczowych... co o nich myslicie?? Ja zaczynam juz dzialac i bede je robic koniecznie chocby mialo sie okazac ze to nie to ale punkt 4 jest jakis podejrzany... mialam dobre zarodki a tu ciąza biochemiczna...??? np. te antyciala NK wlasnie tak dzialają.. Szkoda tylko ze my musimy myslec za naszych lekarzy jak dzialac dalej bo czas ucieka.. chce miec jes zrobione przed kolejnym podejsciem tylko nie wiem czy zdąże..spróbuje
 
matram wlaśnie tego nie możemy dać sobie wmówić. żaden lekarz (no może są jakiś wyjątki od reguły)nie przyzna się że popełnił błąd:wściekła/y: . za chiny ludowe. a ja wiem na pewno że w poprzedniej klinice dali ciała na całej linii i nie moja starość tylko ich dziiałania były do d----py. po inv w czerwcu miałam zaraz po dwóch cyklach następny pełny cykl w innej klinice z mocniejszą stymulacja i z zupełnie innymi wynikami( choć ciąży nadal nie ma ale mam mrozaczki, które mam nadzieję w końcu zostaną ze mną na 9 m-cy). a wystarczyło jedno badanie amh za 200 zamiast histeroskopii za 1500.:angry:
 
Ostatnia edycja:
lawendowy a może powinni podać ci inny lek na pękanie. np. ovitrelle? ale w klinikach chyba wszystkim pacjentkom podaja to co w danym czasie maja "na stanie":crazy: a nie to co mogłoby zadziałać
 
reklama
Hola, masz rację, podawali, to co mieli "na stanie". Nawet to trochę dziwnie wyglądało, bo prof wystawiał normalna receptę, po czym lek brałam od położnej, bo jak mówiła, miała układ z apteką. Kombinowali na każdym kroku.

Matram, dawka się nie zmieniła i efektu też nie było. Dawki dobierał sam prof, to co ja mu mogła sugerować. Ech, szkoda gadać. Ale człowiek zawsze mądry po szkodzie.
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry